Wyobraźcie sobie świat w którym łańcuch pokarmowy został wywrócony do góry nogami. Od teraz to warzywa i owoce znajdują się na jego szczycie. Flora zyskała rozum, wyrosły jej ręce i nogi, a do tego na podorędziu posiada arsenał zabójczych spluw i nadziaków. Tak właśnie prezentuje się świat Juicy Realm, nowego, rougelike’owego shootera od chińskiego studia SpaceCan.

Juicy Realm – recenzja

Z grubsza, gra przypomina znacznie bardziej kolorową wariację na temat The Binding of Isaac oraz Enter the Gungeon. „Lochy” możemy zwiedzać wcielając się w jednego z czwórki bohaterów – Ninję, Botanistę, Najmenika oraz Boxera – których zadaniem jest odkryć sekrety tego pokręconego świata. Każda z postaci charakteryzuje się różną ilością punktów zdrowia, kondycji oraz unikalną bronią startową jak i specjalnym, odnawiającym się co jakiś czas ekwipunkiem dodatkowym.

Początkowo, mój wybór padł na Ninję, który wygląda na mocno inspirowanego postacią jeża Sonica. Ninja jako jedyny rozpoczyna zabawę z wielgaśnym mieczem o nazwie BlinkStrike. Ze względu na fakt, iż początkowo jesteśmy zmuszeni na walkę na bliskim dystansie jest to postać stosunkowo trudna, jednakże posiadająca największy zasób kondycji pozwalającej na uniki, dające nam chwilową odporność na obrażenia. Jego specjalną zabawką jest robocik, który w zetknięciu z wrogiem uwalnia obezwładniające pioruny. Botanista z kolei zaczyna z pistolecikiem wydającym słodkie „pop!” przy wystrzale oraz standardowym granatem jako zabawką specjalną. Boxer uzbrojony jest w pistolet Sig229, zaś jego specjalna zdolność czy też ekwipunek, pozwala co jakiś czas uzupełnić własne zdrowie. Czyni to z niego idealną postać do rozpoczęcia przygody z grą. Ostatni, ale równie ciekawy jest Najemnik, startujący z potężnym karabinem o nazwie Yellow Submarine, oraz potrafiący co jakiś czas rozstawiać na polu walki automatyczną wieżyczkę, która ostrzeliwuje wrogów wraz z nim.

Juicy Realm – recenzja

Założenia zabawy są niesamowicie proste – przebij się przez zastępy wrogów, pokonaj bossa, a następnie udaj się do kolejnego zestawu poziomów. Tak jak w większości roguelike’ów śmierć ostatecznie kończy zabawę i tracimy w jej wyniku cały zebrany dotąd ekwipunek.

Zabawa bronią jest tu bardzo responsywna i satysfakcjonująca. Każdy karabin różni się od siebie odrzutem oraz działaniem. Widać, że autorzy przyłożyli się by każda broń była jak najbardziej unikalna. Świetne są również odgłosy wydawane przez każdą zabawkę. Szacun za inwencję dla twórców, zwłaszcza, że w grze dostępna jest naprawdę spora ilość zarówno gnatów jak i bardziej tradycyjnych środków bezpośredniego przymusu. Najbardziej spodobał mi się gumowy kurczak, na którego natrafiłem przypadkiem, a który to nie dość że raził kilku wrogów na raz, to jeszcze praktycznie za każdym razem powodował obrażenia krytyczne. Coś pięknego.

Developerzy ostro popuścili wodze fantazji zwłaszcza jeżeli chodzi o gnaty maści wszelakiej. Znajdziemy tu tak standardowe bronie jak shotgun, uzi, AK-47 czy rewolwer, ale mamy też wyrzutnię sztucznych ogni, klawiaturę strzelającą prześmiewczym „GG” czy Steam Gun, wyrzucający z siebie zniżki z logiem Steama.

Jednocześnie możemy nosić przy sobie dwie bronie. Najbardziej optymalnym zestawem jest karabin oraz dowolny typ broni białej. Karabin przyda się na przeciwników atakujących z dystansu, zaś miecz czy pałka świetnie poradzi sobie z małymi i szybkimi wrogami w rodzaju małych, wściekłych jagódek.

Bronie zdobywamy tu na każdym kroku, więc cały czas możemy walczyć czymś nowym. Przykładowo, nowy arsenał wydobędziemy ze skrzynek wieńczących każdy poziom. To co dostaniemy jest jednak kompletnie losowe, więc istnieje możliwość, że już po pierwszym poziomie dostaniemy jakąś broń masowej zagłady. Możemy zatem dostać zarówno średnio przydatny chlebek, jak i potężnego gumowego kurczaka który po prostu masakruje naszych wrogów.

Juicy Realm – recenzja

Wiemy już na czym polega zabawa i jakie są jej ogólne zasady. Czy jest coś jeszcze wartego uwagi? Tak! Bossowie! Ci wieńczący zestawy „lochów” przeciwnicy charakteryzują się nie tylko wyjątkowym designem, ale też ciekawą mechaniką walki. Żadnego z nich nie pokonamy bezmyślnie strzelając w jego kierunku. Bossowie to naprawdę wymagający przeciwnicy do których po pierwsze musimy się dopchać raz za razem pokonując podobne zestawy plansz, a następnie sami musimy wykombinować w jaki sposób zadać im jakiekolwiek obrażenia. Mocno denerwujące jest to, iż starć z bossami nie możemy powtórzyć po śmierci, lecz jesteśmy cofani do startowego obozu i po raz kolejny musimy się do nich przebijać. Pal licho jeżeli chodzi o pierwszego z nich, bo po drodze mamy tylko szeregowych przeciwników, ale znalezienie sposobu na bossów z kolejnych biomów wiąże się z przebijaniem przez wszystkich poprzednich. Jeżeli nie macie naprawdę zręcznych palców, to przygotujcie się na wielokrotne starcia z tymi samymi przeciwnikami. Co prawda narzekam, ale przecież na tym polega zabawa w roguelike’ach więc może niepotrzebnie się czepiam.

Zabawa rozkwita zwłaszcza w lokalnym multi dla dwóch graczy. Grając we dwoje, możecie wskrzeszać upadłego towarzysza oraz podkradać zebranego przez niego fundusze (wykorzystywane do zakupu nowych broni oraz odnawiającego zdrowie jedzonka). Więcej graczy oznacza większy chaos na ekranie, jednakże cała zabawa wydaje się znacznie prostsza, zwłaszcza przy starciach z bossami, gdzie zwiększona siła ognia jest bardzo widoczna.

Juicy Realm – recenzja

Największym plusem Juicy Realma jest niewątpliwie styl graficzny. Oprawa jest po prostu piękna, a kolory wręcz wylewają się z ekranu. Design nawet szeregowych przeciwników, naprawdę daje radę. Mamy tu zarówno groźnych jabłko-bandźorów z karabinami maszynowi, jak i słodziutkie jagódki atakujące w grupie. W trakcie zabawy, aż czuć zasoby kreatywności developerów. Niestety różnorodność odwiedzanych obszarów jest słabo wykorzystywana, gdyż zamiast zwiedzać je losowo, to przedzieramy się kolejno przez lasy, pustynię czy skute lodem rzeki. Ze względu na roguelike’owy charakter zabawy, większość czasu spędzamy w początkowych lasach mając już naprawdę dosyć tamtejszych przeciwników, a nie mamy szansy napawać się designem dalszych, naprawdę znacznie bardziej pokręconych poziomów.

Plusy:

  • styl graficzny
  • multum broni
  • zróżnicowani bohaterowie
  • satysfakcjonujący model walki
  • ulegające destrukcji plansze

Minusy:

  • taka sobie muzyka
  • niewykorzystany potencjał dalszych plansz

Platforma: PC (STEAM) Premiera: 3 maja 2018 Wersja językowa: angielska Rodzaj: Roguelike/Shooter Dystrybucja: cyfrowa (Steam) Cena: 35,99 zł Producent: SpaceCan Wydawca: X.D. Network Inc.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here