Call of Duty: Infinite Warfare Legacy Edition – recenzja

Szelmostwa Lisa Witalisa, znana i popularna bajka dla dzieci Jana Brzechwy to zwięzły wykład wiedzy z zakresu marketingu (politycznego) ukazujący mechanizmy dojścia do władzy i sposobu jej sprawowania. Ta bajka idealnie pasuje do obecnej sytuacji serii Call of Duty. Mimo tego, że gracze przeciwni są temu co robi Activision – przenoszenie serii CoD w daleką przyszłość – to i tak producent działa według własnego wyobrażenia i robi coś wbrew graczom. Seria Call of Duty doszła do władzy już jakiś czas temu i mimo – pozornie – częstych potknięć, trudno jej spaść z przysłowiowego stołka. Dziś przyglądamy się najnowszemu dziecku Activision. Sprawdzamy, czy Infinite Warfare spełnia nasze oczekiwania. Przyjrzymy się również odpicowanemu Call of Duty: Modern Warfare Remastered, a na końcu wydamy osąd.

iw-11Kampania Call of Duty: Infinite Warfare przed objęciem stanowiska gatunku FPS nie należała do najłatwiejszych. Pierwszy cios gra otrzymała po opublikowaniu pierwszego trailera. Wyborcy nie ukrywali swojego niezadowolenia z powodu przeniesienia produkcji w daleką przyszłość. Krytyczne opinie napływały z każdej strony, a punktem kulminacyjnym był największy konkurent z drugiej strony barykady – Battlefield 1. W momencie opublikowania trailera Battlefield 1 sztab wyborczy Electronic Arts nie ukrywał, że on słucha próśb swoich zwolenników i robi gry dla nich. Activision milczało i systematycznie publikowało nowe materiały wideo, których zadaniem miało być przekonanie tych niezdecydowanych. Wtedy też Activision wyjęło swojego ASa z rękawa. Zaatakowało rywala wszystkim co ma. To było najlepsze z możliwych posunięć. Posunięć, które mogło przekonać tych nieprzekonanych do zakupu Infinite Warfare. Mowa rzecz jasna o upiększonym Call of Duty: Modern Warfare. Najlepszej z najlepszych produkcji Activision. Nikt wtedy nie spodziewał się spisku, większość z nas myślała, że będzie to osobny produkt, który nabyć będzie mógł każdy. Jednakże w tym miejscu pojawia się tajemnicza postać ze sztabu Activision, która wpadła na genialny pomysł i zaproponowała uzależnienie sprzedaży Infinite Warfare od Modern Warfare Remastered. iw-7To był strzał w dziesiątkę. Byłem wręcz oburzony takimi doniesieniami, jednakże gdyby nie ten zabieg nigdy bym nie dał szans Infinite Warfare, a pogrywałbym w samo Modern Warfare Remastered. Wtedy też bym nie dostrzegł tego, że to jednak #dobrazmiana… prawdziwa #dobrazmiana.

Tryb dla jednego gracza Infinite Warfare już dawno nie był tak dobry. Grając w wątek fabularny możemy mieć wrażenie, że znajdujemy się w środku akcji dobrego, hollywoodzkiego filmu. W grze przyjdzie nam wziąć udział w walce przeciwko dobrze finansowanej grupie rebeliantów / terrorystów, którzy zaatakowali Ziemię. Pierwszy epizod wprowadza gracza w świat rozgrywki. Pokazuje nam najważniejsze elementy sterowania i daje możliwość świeżym graczom na zapoznanie się z tym co ich czeka. Po jego ukończeniu przyjdzie wcielić się nam w komandosa Special Combat Air Recos (SCAR) – Nicka Reyesa, a naszym zadaniem będzie podjęcie walki ze złem, którym w Infinite Warfare jest grupa Settlement Defence Front (SDF).

Kampania trwa mniej więcej siedem, osiem godzin (w zależności od umiejętności gracza i poziomu trudności). Schemat Infinite Warfare nie odbiega jednak od poprzednich części. W każdej misji przyjdzie nam strzelać, wykonywać narzucone na nas cele i wybijać kolejnych wrogów. Na szczęście cała otoczka bardzo dobrze iw-1wpływa na całość gry, a przerywniki filmowe coraz bardziej nas pochłaniają i powodują, że to co dzieje się na ekranie przestaje być dla nas obojętne. Widać, że twórcy starali się wmieszać w całość skrajne dla siebie emocje takie jak humor i smutek. Wyszło to całkiem całkiem – chociaż humor może nie każdemu przypaść do gustu – a na szczególne wyróżnienie zasługuje E3N (lub jak kto woli „Ethan”), który ma najbardziej emocjonalne momenty w całej kampanii chociaż nie jest on nawet człowiekiem. Pomiędzy misjami trafiamy na „statek matka”, który jest naszym centrum dowodzenia i pozwala na chwilę relaksu przed następnym poziomem. W IW znajdą się też misje poboczne, które w jakiś sposób oderwą nas od standardowego trybu fabularnego i pozwolą na zdobycie różnych profitów, które mogą przydać się w głównej historii.

Kampania to naprawdę solidny filar nowego Call of Duty. Gra wygląda naprawdę dobrze, skrypty nie znęcają się nad graczem na każdym kroku, a opowieść trzyma się kupy i woła o więcej. Infinite Warfare to pierwsza część serii CoD, która została w całości zdubbingowana, a w fikcyjnych bohaterów wcielają się tacy aktorzy jak Boberek czy Dorociński.

iw-12Infinite Warfare to nie tylko tryb fabularny, ale również multiplayer i kultowy już zombi. W trybie wieloosobowym największą zmianą są systemy bojowe. Odpowiadają one za odmienny sposób naszej gry. Każdy z systemów bojowych skupia się na pewnym aspekcie – Warfighter jest wszechstronny, Merc koncentruje się na ciężkiej broni i obronie, a Synaptic koncetruje się na szybkości. W miarę osiągnięć w grze odblokujemy kolejne systemy, które dobrze wykorzystane dadzą nam przewagę nad innymi graczami. Twórcy postanowili trochę zmodyfikować mapy i od teraz nie są one już tak sterylne jak wcześniej. Każda z nich posiada mnóstwo tras wokół nich, ze szczególnych zwróceniem uwagi na zdolności podwójnego skoku i biegania po ścianach. Zdolności te jednak w porównaniu do poprzednich części zostały bardziej zbalansowane, przez co osoby, które nie miały dobrego zdania o „lataniu” nabiorą szacunku dla trybu wieloosobowego w Infinite Warfare.

Ostatnim trybem zabawy jest tryb zombi w Spaceland. Nigdy wcześniej nie bawiłem się tak dobrze z żywymi umarłymi jak tutaj. W trybie zombi przyjdzie nam wcielić się w jedną z czterech dostępnych postaci. Szkoda, że nikt nie pomyślał, aby nadać im osobistego uroku niczym z Left 4 Dead, gdzie każdy z bohaterów miał inne zdolności. Tak czy siak zabawa jest przednia, a mnogość możliwości i zagadek powoduje, że chcemy więcej i więcej. Spaceland to park rozrywki z lat 80-tych, który stracił zasilanie i został pochłonięty przez umarlaków. Jak zwykle mierzyć się z hordami możemy w trybie dla jednego gracza, z przyjaciółmi lub przypadkowymi graczami. Największą nowością trybu zombi jest salon gier, do którego trafiamy po śmierci. Wystarczy pograć w dostępne tam automaty, aby wygrać… zmartwychwstanie. Tak jak wcześniej nie przepadałem za trybem zombi w Call of Duty, tak ten w Infinite Warfare ukradł moje serce.

Na sam koniec zostawiłem prawdziwą wisienkę na torcie. Mowa oczywiście o Call of Duty: Modern Warfare Remastered, które trafiło do Legacy Edition. Za nieco ponad 100zł więcej – w porównaniu do Infinite Warfare – otrzymujemy zupełnie odświeżoną część Modern Warfare, która na rynku pierwotnie ukazała się w 2007 roku. Deweloperzy oddali w nasze ręce dobrze nam znaną kampanię dla jednego gracza oraz wszystkie tryby rozgrywki wieloosobowej wraz z 10-cioma mapami (wraz z DLC otrzymać mamy kolejne mapy). Ulepszeniu uległo tu wszystko. Począwszy od odnowionej oprawy graficznej, która prezentuje się olśniewająco, skończywszy na nowych animacjach, lepszym oświetleniu i wyższej rozdzielczości teksturami. Znacząco ulepszono również udźwiękowienie, przez co produkcja pod względem audio nie odbiega od najnowszych gier. MW Remastered to idealny powrót do przeszłości, w najlepszym wykonaniu, który za niezbyt duże pieniądze da nam sporo frajdy i zabawy.

Mimo licznych opinii, że Infinite Warfare będzie grą słabą i niewartą zainteresowania muszę przyznać, że to jedna z lepszych części, w które przyszło mi zagrać. Kampania dała mi wiele frajdy, w tryb wieloosobowy zagrywam się po dziś dzień, a zombi wraz ze znajomymi to istny majstersztyk. Jeżeli zdecydujecie się na zakup IW to polecam Wam dołożyć te kilka złoty w celu zakupu wersji Legacy. Tam otrzymacie dodatkową, pełnowartościową produkcję, która po odświeżeniu śmiało zasługuje na miano najlepszego next-gena odgrzewanych kotletów.

///Grę do recenzji w wersji PS4 dostarczyło Activision.

7
Dobra

5 komentarzy

  1. Przecież call of sruty to badziewie jest. Ta k wysoka ocena? WTF

    Reply
    • sam jesteś badziewie :)))) zoombiaki są świetne, a w kampanię można zagrać :)))) idź lepiej pograć w battlefielda 😉

      Reply
  2. CALL OF DUTY INIFITE WARFARE = BATTLEFIELD 1
    słuchajcie nie ma co się okłamywać, jeżeli chcemy sobie pograć w fajną strzelankę to trzeba kupić obie gry 🙂
    wtedy też otrzymujemy produkt idealny, bo jak mamy więcej czasu sięgamy bo bfa jak mamy mniej czasu, a chcemy sobie pograć to coda

    Reply
  3. Czy ktoś wie czy ta odświeżona wersja MW będzie dostępna w sprzedaży osobno? Nie mam zamiaru wydawać takiej kasy, bo IW mnie nie kręci…

    Reply
    • mówi się że tak, ale kiedy to o tym nikt nie ma pojęcia ;(

      Reply

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Lost Password

Please enter your username or email address. You will receive a link to create a new password via email.