Call of Duty: WWII The Resistance – recenzja

O tym, że Call of Duty WW2 to udana gra chyba nikomu nie trzeba przypominać. Bardzo dobre wyniki sprzedaży oraz spore ilości graczy na serwerach mówią same za siebie. Od premiery większość z nas zdołała już ograć wszystkie mapy w trybie dla wielu graczy, a fani trybu zombi niejednokrotnie ukończyli mroczną hordę z żywymi trupami.

Ostatniego dnia stycznia na konsolach PlayStation 4 pojawiło się pierwsze rozszerzenie do WW2. DLC Resistance składa się z dwóch nowych map dla trybu wieloosobowego: Valkyrie i Anthropoid oraz jeden remake o nazwie Occupation. Prócz tych trzech map Resistance przynosi również jedną nową specjalnie dla trybu wojny i rzecz jasna mapę zombie o nazwie The Darkest Shore. Już za moment to samo DLC będzie również dostępne na PCtach i konsolach Xbox One.

Pierwsza nowa mapa dla wielu graczy – Valkyrie – opiera się na zbiorze bunkrów używanych przez Hitlera podczas wojny. Valkyria jest stosunkowo małą mapą jednakże rozsiane po całym terenie ciasne pomieszczenia przeplatane otwartym terenem dają sporą swobodę i dużą frajdę. Mimo tego, że sporo graczy potrafi narzekać na ową planszę to właśnie ona przypadła mi najbardziej do gustu.

Anthropoid to duże i rozległe miasto inspirowane „Operacją Antropoid”, które pozwala na bardzo szeroką gamę stylów gry. Na mapie dostępne są nie tylko gniazda snajperskie, ale jest też mnóstwo ścieżek do flankowania wrogów. Krótko mówiąc każdy znajdzie tu coś dla siebie. Dodatkowo w środkowym terenie mapy znajduje się niewielka rzeka, która w niektórych sytuacjach zagrażających naszemu życiu potrafi je po prostu uratować. Anthropoid to mapa, która po prostu daje graczom to, na co większość z nich czekała: różnorodność.

Occupation to dobrze znana mapa z poprzednich odsłon Call of Duty. Wielu z Was zapewne zastanawiało się w jaki sposób ma zostać ona przeniesiona do gry w realiach WWII. Muszę Was zaskoczyć – ten manewr jak najbardziej się udał! Occupation skupia się na klasycznej formule Call of Duty z trzema głównymi ścieżkami. To właśnie temu walki na tym terenie są szybkie i dynamiczne. Mimo tego mam wrażenie, że snajperzy często tu mają przewagę. Wszystko dzięki kilku otwartym miejscom, które pozostawiają biegaczy i strzelców podatnych na śmiertelne strzały praktycznie na całej mapie.

Operacja Intercept jest czwartą mapą nowego DLC. Ta jest przeznaczona do zabawy tylko w trybie wojny. Niestety nie mamy tutaj możliwości gry w innych trybach. Twórcy tym razem chcieli wprowadzić tutaj trochę świeżości i rozgrywka na Intercept rozpoczyna się od uwolnienia lub przetrzymania zakładników zamkniętych w celach rozsianych w różnych zakamarkach zniszczonego przez wojnę terenu. Potem wszystko już wraca do normy, a naszym zadaniem jest zniszczenie lub zabezpieczenie systemów radiowych czy też eskortowanie lub zatrzymanie czołgu przed przejazdem przez mapę.

Pomimo tego, że mapy trybu wieloosobowego sprawiają wrażenie bardzo do siebie podobnych, to nowa mapa dla trybu Zombi – The Darkest Shore – jest kompletnym przeciwieństwem. Jeżeli śledziliście moje wcześniejsze recenzje dodatków chociażby do Infinite Warfare to wiecie, że nie jestem jakimś wielkim fanem tego trybu. Przyznać jednak muszę, że chociaż „Darkest Shore” w przeciwieństwie do podstawowej mapy Zombi z WW2 jest znacznie trudniejsze to daje cholernie dużo dobrej zabawy! Nowa mapa z żywymi trupami jest dokładnie tym, co Sledgehammer zapowiadało: ciemną i pokręconą zabawą z rywalami, którym ktoś wyssał przez słomkę mózgi. To po prostu najciemniejszy brzeg wyspy jaki kiedykolwiek widziałem.

Akcja na The Darkest Shore odbywa się kilka dni po krwawych i przerażających wydarzeniach z Ostatniej Rzeszy (pierwszej mapy zombi, dostępnej z podstawową wersją gry). Nasi bohaterowie podążają za tajemniczą inteligencją, która przenosi ich na poplamioną czerwoną wodą wyspę. Jest to wielka mapa z mnóstwem odkrywkowych bunkrów, okopów i wąskich korytarzy. Co jakiś czas do mapy przylega gęsta mgła, która tworząc nie straszną atmosferę skutecznie zmniejsza widoczność. Nie będę Wam tu wszystkiego opisywał, bo nie miałoby to najmniejszego sensu. W nowe zombi po prostu trzeba zagrać!

GALERIA

WIDEO

Podsumowanie
Pierwsze DLC dla Call of Duty: WW2 to kawał dobrej roboty. Twórcy zadbali tu o każdego gracze dzięki czemu każdy jest tu w stanie znaleźć coś dla siebie. Nowa mapa dla trybu Zombi jest po prostu zabójcza i przy śmierci podczas entej fali powoduje u gracza efekt jeszcze jednego podejścia. Mapa dla trybu zombi wprowadza nieco nowości lecz mam tutaj wrażenie, że twórcy mogliby się nieco bardziej postarać. Trzy nowe mapy dla trybu wieloosobowego umilą czas wszystkim tym, którzy już teraz wyczekują drugiego dodatku dla udanego WW2.
PLUSY
  • nowa mapa zombi wymiata
  • odświeżona mapa Occupation
MINUSY
  • brak większych nowości w trybie wojny
  • mapy trybu wieloosobowego wydają się bardzo podobne
7.5
Dobra

Dodaj komentarz

Nigdy nie publikujemy Twojego maila. Wymagane pola zostały oznaczone *

Możesz użyć tych tagów HTML.

Przypomnij hasło

Please enter your username or email address. You will receive a link to create a new password via email.