Deep Sky Derelicts – recenzja

Deep Sky Derelicts to najnowsze dzieło studia Snowhound Games w które będziecie mogli pograć w ramach wczesnego dostępu już teraz. Tylko czy rzeczywiście jest na co czekać? Sprawdźmy!

Wedle raportu organizacji Entertainment Software Association, tylko 7 procent graczy komputerowych zwraca uwagę na grafikę. Najwidoczniej zaliczam się do tego „zacnego” grona, ponieważ to właśnie aspekty wizualne zwróciły moją uwagę przy moim pierwszym kontakcie z Deep Sky Derelicts. Tytuł posiada całkiem ładną, ręcznie rysowaną oprawę wizualną, która na pierwszy rzut oka przywodzi na myśl dobrze znany Darkest Dungeon. Jest to jeden z wielu czynników łączących oba tytuły, ale nie uprzedzajmy faktów. O ile jednak „Najmroczniejszy Loch” był rzeczywiście mroczny i przygniatał swoim gęstym klimatem, tak Deep Sky D., odnoszę wrażenie, jedynie stara się taki być. Oczywiście widać że graficy naprawdę się starali, a brudny, futurystyczny świat może się podobać, jednakże trudno oprzeć się wrażeniu ogólnej budżetowości. Gdybym miał w jednym zdaniu sformułować moje zarzuty co do grafiki, to było by to „Wszystkiego jest tu mało!”. Serio, wszystkie tła pomimo tego, że za pierwszym razem mogą się podobać to po dłuższym graniu jedynie „nie przeszkadzają”, ponieważ mimo fajnego pomysłu okazują się mieć niesamowicie mało szczegółów. Wszystkie elementy graficzne wydają się być przemyślane, ale zrobione na szybko. Największym jednak „bólem” dla mnie jest liczba teł. Po kilku godzinach grania wydaje mi się, że znam już je wszystkie. Zresztą, nie dotyczy to tylko ich ale o tym później. Mam też kilka zastrzeżeń co do projektów postaci oraz przeciwników, dobrych ale też, niestety, mocno nijakich. Całość mimo wszystko przyciąga wzrok, a obrany styl z pewnością przysłuży się popularności tytułu.

Deep Sky Derelicts

Kilka słów o tym co dla mnie w grach najważniejsze czyli tło, ale tym razem fabularne. Akcja Deep Sky Derelicts rozgrywa się w ponurej, dystopijnej przyszłości, gdzie ludzkość rozproszona jest po całej galaktyce, a społeczeństwo zostało podzielone na dwie klasy. Nasz bohater jest biednym, bezpańskim wyrzutkiem zmuszonym do życia na resztkach z opuszczonych kosmicznych stacji obcych, gdzieś w zakamarkach kosmosu. Na szczęście jest na tyle ambitny aby zawalczyć o awans społeczny oraz możliwość zamieszkania wraz z innymi „lepszymi” na powierzchni planety, by móc chłonąć nie-syntetyczne powietrze, jedzenie i wodę. Legendarny opuszczony statek obcych staje się jego kuponem do społecznego awansu oraz obietnicy wygodnego życia na gościnnej planecie.

Od początku zabawy mamy więc jasno określony cel – odnaleźć L E G E N D A R N Y statek obcych, a wszystko co robimy ma nam pomóc w uzyskaniu strzępków informacji na jego temat, oraz funduszy na kontynuowanie poszukiwań.

Deep Sky Derelicts

W tym celu zbieramy trójkę kosmicznych zabijaków i wyruszamy na podróż pełną zwiedzania losowo generowanych kosmicznych stacji. Tworząc naszą drużynę możemy wybierać spośród kilku archetypów takich jak medyk czy dowódca, przy okazji decydując się na jeden z kilku dostępnych awatarów. Miejscem z którego zaczynamy zabawę i do którego powracamy pomiędzy misjami jest baza łowców polujących na wartościowe skarby z pobliskich stacji. Mamy tu sklep, medyka, kantynę – ogółem wszystko czego potrzebujemy aby przygotować się na kolejne misje. Na pierwszy rzut oka każde zlecenie wydaje się być prostym questem w stylu idź i zabij to, przynieś tamto, ale już w tracie pierwszego zadania spotkałem się z ciężkim wyborem: zabić niewinnych mieszkańców by przypodobać się znacznie silniejszemu od nas bandycie czy też spróbować pokonać owego zbója? Wymordowanie niewinnych było dla mnie zbyt trudne, zatem spróbowałem walki, która zakończyła się tym, że pierwsze trzy godziny spędzone z produkcją poszły w niepamięć, ponieważ…

Deep Sky Derelicts

Śmierć jest tutaj PERMANENTNA, choć nie zawsze, bo o ile ze starć w których cała ekipa polegnie można się wykaraskać o ile mamy wystarczający zapas energii na powrót do naszego statku, to w przypadku gdy energii nam zabraknie cała nasza ekipa odchodzi w niepamięć. Każdy zgon w Deep Sky Derelicts jest bardzo bolesny, ponieważ cena za ożywienie naszych podwładnych to istna kupa szmalu. Stan gry zapisywany jest automatycznie, a ze starć w których jesteśmy pewnymi porażki nie ma żadnej ucieczki. Z pewnością istnieje wielu fanów takiego roguelike’owego podejścia, ale mnie doprowadzało to do szewskiej pasji. No ale cóż, życia kosmicznego szabrownika nie jest usłane różami. Każda misja opiera się na przeczesywaniu „lochu” z poziomu mapy. Na początku mamy dostęp do niewielkiego obszaru, a kolejne fragmenty mapy odkrywamy poprzez skanowanie kosztujące nas określoną liczbę energii. Energia jest swoją drogą ciekawym rozwiązaniem oraz kolejnym z utrudnień na naszej drodze. Wykorzystywana jest do większości działań, a jej zużycie kończy się wyłączeniem systemu podtrzymującego życie w kosmicznej próżni. Na szczęście zawsze możemy zaopatrzyć się w zapas „bateryjek” przed wyruszeniem na kolejną eskapadę, a jeżeli los się do nas uśmiechnie to jej zapasy odnajdziemy poukrywane w kątach stacji, bądź jako nagrodę za pokonanie wrogów. Eksploracja sprawia dużo frajdy, ponieważ nie opiera na bezmyślnym parciu na przód, a taktycznym planowaniu gdzie opłaca udać się w pierwszej kolejności, w której części statku znajdziemy poszukiwany przedmiot czy jaka droga pozwoli nam zminimalizować zużycie cennej energii. Boli tylko małe zróżnicowanie w wyglądzie statków, po dłuższej chwili czujemy się jakbyśmy kręcili się w kółko.

Zwiedzając statki natchniemy się również na wielu różnych NPCów. Niektórzy będą chcieli z nami handlować, inni podzielą się radą co do naszej misji, a jeszcze inni po prostu spróbują nas zabić. Te losowe spotkania są dużym plusem gry i potrafią nadać rumieńcom nawet najnudniejszym z pozoru misjom.

Głównym aspektem zabawy jest jednak walka i to właśnie ona stanowi o sile tytułu. Musicie wiedzieć, że w świecie Deep Sky Derelicts o wszystkim decydują karty. Brzmi to jak mokry sen hazardzisty ale sprawdza się to doskonale. Już śpieszę z wyjaśnieniami!

Deep Sky Derelicts

Każda broń, element ekwipunku czy umiejętność reprezentowana jest w formie karty, która pojawia się w naszym ekwipunku po jej zdobyciu. Założenie danego elementu uzbrojenia skutkuje dodaniem do naszej puli umiejętności kartę z której możemy skorzystać w trakcie potyczki. Walka odbywa się rzecz jasna w turach, i od razu muszę zaznaczyć, że wielkim jej minusem jest straszliwa wręcz statyczność, ponieważ brak w grze jakiejkolwiek możliwości zabawy formacją, a położenie postaci na polu bitwy nie ma żadnego znaczenia. Każdy stoi w miejscu i jest w stanie sięgnąć dowolny cel. Mimo tego wspomniane karty ratują całą sytuację i wprowadzają uzależniający element losowości. Jak to działa? Gdy następuje tura naszej postaci, dostaje ona 3 losowe karty z puli swoich „umiejętności”. Każda karta pozwala na coś innego. Jedne to zwykły strzał czy cios mieczem, ale od groma jest tu o wiele ciekawszych, nadających zabawie taktycznej głębi w stylu zablokowania możliwości wykonywania przez wroga agresywnych akcji w najbliższej turze, czy stawiających przed bohaterami prowizoryczne osłony zmniejszające otrzymywane obrażenia. Zabawa z układaniem talii na tyle uniwersalnej aby bez strachu przemierzać kolejne pomieszczenia statków jest naprawdę przednia! Przeciwnicy w żaden sposób się z nami nie cackają, a ich ataki często są o wiele silniejsze niż to co potrafi zdziałać nasza wesoła gromadka. Dobrze jest zatem mieć w drużynie porządnego medyka, bo porażka po kilku godzinach zabawy boli niemiłosiernie. Zdrowie wszystkich postaci symbolizowane jest poprzez punkty zdrowia, które odnowić możemy jedynie na stacji wypadowej, oraz tarcze których odnawianiem zajmuje się wspomniany wyżej medyk, choć właściwie każda postać potrafi w jakiś sposób podnieść poziom własnej ochrony. Poza zabawą z kartami, nawet w trakcie potyczek na ekranie dzieje się niewiele. Każdy atak ukazany jest jako komiksowy kadr. Z początku oglądałem wszystkie „animacje” ataków, ale po kilkunastu kolejnych starciach odkryłem, że można je pominąć więc już przez całą dalszą zabawę „skipowałem” wyskakując okienka. Oczywiście z wyjątkiem nowych kart na jakie natrafiłem, ponieważ trudno jest odmówić temu rozwiązaniu swoistego uroku. Niestety tak samo jak w przypadku teł, tak i tutaj przydała by się większa różnorodność. Fajnie, że czuć przyrost mocy z każdym nowo zdobytym sprzętem. Różnica pomiędzy spluwami z poziomu pierwszego i drugiego jest kolosalna.

Jeżeli zaś strona audio jest dla was w grach ważna to… Najlepiej wyciszcie grę i puśćcie coś własnego. Niestety muzyka w grze nie jest szczególnie klimatyczna i sprawia wrażenie wstawionej tylko po to aby coś tam w tle grało. Rzadko kiedy zdarza mi się wyciszyć muzykę już na starcie, a w tym przypadku tak właśnie zrobiłem. Może dla mnie jest ona po prostu zbyt futurystyczna i innym się spodoba, ale jak dla mnie – kciuk w dół.

Deep Sky Derelicts

Na koniec muszę jeszcze zganić koszmarny design interfejsu. O ile okienka dialogowe są w porządku, tak ekran mapy czy ekwipunku to czysta fuszerka. Przeglądanie okna drużyny czy przedmiotów jest nieintuicyjne i nieczytelne. W tym aspekcie jest jeszcze wiele do poprawy.

I takie właśnie jest Deep Sky Derelicts. Na początku oczaruje was swoim światem, a z czasem nieco odrzuci małą ilością zawartości. Dla wielu osób tytuł ten z pewnością okaże się istnym pożeraczem czasu i poświęcą setki godzin na haratanie w wojennego pokera i szukanie owianego legendą statku obcych.

KONKURS! Mamy dla Was dwa kody na grę Deep Sky Derelicts. Co zrobić, aby otrzymać kod? Wystarczy ułożyć go w poprawnej kolejności (np 2222-1111-3333 powinien być jako 1111-2222-3333) i aktywować na swoim koncie STEAM!

KOD1: W5XFD-IZG2N-BKELI
KOD2: 0BPJI-7MWIJ-A4AIP

GALERIA

WIDEO

WYMAGANIA SPRZĘTOWE

Minimalne: Intel Core i3 2.5 GHz, 4 GB RAM, karta grafiki Intel HD lub lepsza, 2 GB HDD, Windows 7/8.1/10 64-bit

Podsumowanie
Osobiście nie jestem ani fanem gier turowych, ani tym bardziej karcianek. Z czystym sumieniem przyznaje jednak, że poświęconych na Deep Sky Derelicts godzin w żaden sposób nie żałuję. Gra już na dzień dzisiejszy jest dobra, a to nie jest przecież jeszcze nawet pełna wersja! Jeżeli polubiliście Darkest Dungeon to Deep Sky Derelicts powinna okazać się doskonałą inwestycją!
PLUSY
  • Styl graficzny
  • Karciana Walka!
  • Wybory moralne
MINUSY
  • Interfejs
  • Denerwująca Muzyka
  • Powtarzalność
7
Dobra

Dodaj komentarz

Nigdy nie publikujemy Twojego maila. Wymagane pola zostały oznaczone *

Możesz użyć tych tagów HTML.

Przypomnij hasło

Please enter your username or email address. You will receive a link to create a new password via email.