Aktualnie, rynek gier zalewany jest wszelkiej maści survivalami, sandboxami oraz wszelkiej maści wariacjami obu tych gatunków. Czy w bibliotekach graczy nadal jest dość miejsca na kolejny „SURVIVAL, CRAFTING, SANDBOX, RPG GAME”?

No cóż, wygląda na to, że tak. Zbieranie po raz setny drewna i kamieni zdaje się nie nużyć nikogo. Skoro jest popyt to mamy i podaż. Hiszpańskie studio Chibig postanowiło zawalczyć o serca i portfele graczy tworząc Deiland. Czy im się to uda? Jak na razie osiągnęli sukces na Kickstarterze gdzie zdołali zebrać ponad 30 tysięcy dolarów, choć początkowy cel wynosił zaledwie 10 tysięcy.

Wygląda na to, że w Deiland musi być jakiś potencjał, skoro społeczność tak chętnie go ufundowała, prawda?

Deiland

Twórcy określają swoje dzieło jako przygodowy RPG z sandboksowymi elementami takimi jak crafting, uprawa roli, budowanie oraz walka. Na pierwszy rzut oka wygląda jak każdy kolejny survival ale, na szczęście, znajdziemy tu kilka elementów które czynią Deiland unikatowym doświadczeniem.

Deiland

W grze wcielamy się w Arco, małego chłopca żyjącego samotnie na niewielkiej planecie. Sama postać, jak i sytuacja w której się znajduje bardzo przypomina bohatera książki Mały Książę. Planeta na której znajduje się nasz bohater jest tak mała, że można ją okrążyć w mniej niż minutę, więc się szykujcie się na zwiedzanie epickich rozmiarów świata. Jeżeli eksploracja jest dla Was czymś ważnym w grach nastawionych na survival i crafting to radzę wybić to sobie z głowy. Początkowo, na planecie znajdziemy kilka kamieni, oczko wodne i parę drzew. No, jest jeszcze chatka naszego bohatera, trzy poletka do uprawy roślin i tajemniczy kryształ, który będzie dla Was wielką niewiadomą przez pierwsze kilka godzin spędzonych na łupaniu głazów. To nieszczęsne rąbanie w porozrzucane po planecie kamienie jest jedną z najbardziej nużących czynności w grze. Tym bardziej, że nie znajdziemy tu złóż stali czy srebra, gdyż twórcy postanowili dodać niewielką szansę na zdobycie rzadszych minerałów przy wydobywaniu zwykłych kamieni. Jest to wyjątkowo irytująco zwłaszcza wtedy, gdy potrzebujemy zebrać przykładowo 20 sztabek stali. Najprawdopodobniej będziecie wtedy łupać kamienie przez kilka growych dni, z nadzieją, że chociaż co 10 wydobyty kruszec będzie czymś innym niż podstawowy kamień.

Deiland

No właśnie, w grze mamy system dnia i nocy, zaś nasza postać co jakiś czas zmuszona jest położyć się spać. Do spania zmusza nas po pierwsze wyczerpująca się kondycja, którą zużywamy na większość wykonywanych przez Arco akcji oraz chęć zdobycia nowego poziomu. Jakiego poziomu zapytacie? Otóż Deiland, jak wcześniej wspominałem, zawiera w sobie elementy RPG takie jak zbieranie doświadczenia czy rozwój postaci. Doświadczenie zdobywamy wydobywając różne surowce, pokonując wrogów lub wykonując misje. O ile początkowo nasza planeta jest całkowicie opuszczona, tak zaraz po wykonaniu kilku akcji pojawiają się na niej różnoracy goście, którzy czasem wspomogą nas radą, zlecą jakąś misję, pohandlują bądź zechcą ubić naszego małego księcia. Większość misji opiera się wytworzeniu jakiegoś przedmiotu lub dostarczeniu odpowiedniej ilości jakiegoś surowca zleceniodawcy. Nie ma tu nic szczególnie ambitnego, ale przynajmniej ani przez chwilę nie czujemy się tu zagubieni, ponieważ kolejne misje płynnie wprowadzają nas w zawiłości rozgrywki.

Deiland

Ze względu na to, że nie ma tu nic ciekawego do zwiedzania, twórcy postanowili oprzeć rozgrywkę na obronie i umiejętnym zarządzaniu naszej bazy, którą jest nie tyle domek i poletko ziemi, lecz cała planeta. Spokojną rozbudowę co rusz przerywają nam pojawiający się na planecie wrogowie lub deszcze meteorytów. O ile tych pierwszych możemy dosyć łatwo spacyfikować korzystając z mocno drętwego i raczej umownego systemu walki, tak w przypadku meteorytów jesteśmy zawsze zmuszeni do szybkiej reakcji w celu ochrony naszych włości. Chronimy się przed nimi korzystając z dosyć ciekawej mechaniki obracania naszej planety. W dowolnym momencie zabawy możemy jednym przyciskiem przełączyć się na widok z „satelity” w którym dostajemy możliwość obracania planety i sprawdzenia czy nie pojawił się gdzieś jakiś nowy, ciekawy element w stylu wyrastających co jakiś czas grzybów.

Deiland

O ile początkowo gra potrafi oczarować lekkim, bajkowym klimatem, tak szybko zabawa staje się mocno schematyczna. Przez pierwsze godziny jedyne co robimy to sadzimy plony, a w oczekiwaniu na ich dojrzałość zbieramy kamienie i drewno. Z czasem na naszej planecie pojawiają się nowe gatunki roślin, których sadzonki znajdziemy łupiąc w lądujące na planecie meteoryty bądź otrzymamy od odwiedzających nas postaci. Owi kosmiczni turyści poza zlecaniem zadań i ofertami handlu poratują nas też nie zawsze cennymi radami. Przykładowo, jedna z postaci zleciła mi wybudowanie płotu w celu ochrony upraw przed pojawiającymi się na Deiland szkodnikami. Sęk w tym, że te „potwory” nie wykazują choćby dozy zainteresowania zarówno naszymi plonami jak i samy Arco, a skłonienie ich do ataku wymaga dosłownie wbiegnięcia w owe stwory. Przy okazji raz jeszcze wspomnę, jak beznadziejnie zrealizowana jest walka z najeźdźcami. Całość sprowadza się do wciskania jednego klawisza i obserwowania kosmicznie koślawych animacji. W tym aspekcie, Deiland wymaga nadal wiele pracy.

Deiland

Słów kilka o stronie audiowizualnej produkcji. Nie chcę wyjść na malkontenta, ale muzyka w Deiland po prostu nie zachwyca. Cały czas w tle słychać jakieś brzdąkanie przypominające darmową muzykę z YT niż prawdziwy soundtrack, zaś dźwięki towarzyszące różnorakim interakcjom określiłbym jako pochodzące z recyklingu. Zdaję sobie sprawę, że produkcja posiada bardzo mały budżet, ale czuję się w obowiązku o tym wspomnieć.

Deiland

Co do grafiki zaś, całość wygląda bardziej jak produkcja stworzona z myślą o platformach mobilnych takich jak Android czy IOS, lub w ostateczności Switch, aniżeli PC i PS4. Tekstury są kiepskie, efekty takie jak deszcz nijakie, a większość animacji sztywna i nieciekawa. Na pochwałę zasługuję jednak ilustracje, które możemy zobaczyć co jakiś czas np. przy wyborze atrybutów do zwiększenia po zdobyciu nowego poziomu. Zarówno w nich, jak i bardzo prostych modelach postaci widać, że autorzy mogą się pochwalić naprawdę wielkim talentem. Szkoda tylko, że przez większość zabawy nie jest to odczuwalne.

Deiland

Dobra, narzekam tu i narzekam, ale tak naprawdę bawiłem się przy Deiland całkiem nieźle. Niewielki świat z jednej strony może wydawać się sporym minusem, lecz dostajemy dzięki temu bardzo fajną mechanikę rotacji naszej planety oraz zmusza nas to rozsądnego zarządzania przestrzenią. Z pewnością dużo frajdy tytuł sprawi młodszym graczom oraz wszystkim tym którzy mimo poważniejszego wieku mają w sobie coś z dziecka, ponieważ dostajemy tu w sumie dość kolorowy świat i prostą, mimo wszystko troszkę liniową rozgrywkę, która potrafi wciągnąć w wir sadzenia, rąbania i rozbudowy naszych włości. Mocno liczę na to, że twórcy nadal będą rozbudowywać Deiland, bo choć obecnie wystawiona przeze mnie ocena jest nieco naciągana, to już teraz widzę drzemiący w produkcji potencjał.

Deiland

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here