Pierwszym, co przyniosło demo FIFA 19, był upadek sklepu Playstation. Po pewnym czasie jednak sklep znowu zaczął działać, a ja mogłem poczuć przedsmak nadchodzącego roku z produkcją EA.

Najważniejszą rzeczą jest to, że demo FIFA 19 naprawdę różni się od poprzedniej części gry. Nowe animacje zawodników usprawniają rozgrywkę, a system aktywnego prowadzenia piłki pozwala się dobrze bawić. W internecie pojawiło się wiele głosów łączących FIFĘ 19 z FIFĄ Street. I może faktycznie coś w tym jest. Łatwość w żonglowaniu, wykonywaniu sztuczek i efektownych przyjęć jest wręcz nieporównywalna z tym, co oferowały poprzednie odsłony serii.

Co do rozgrywki

Sama rozgrywka jest lepsza niż w poprzedniczce. Mówię to z pełną świadomością swoich słów. Jednak boję się, że w finalnej wersji gry wszystko zostanie zmienione. O części zalet pisałem już wyżej, dodam do nich działanie dynamicznej zmiany taktyki, wskaźnik piłkarza, na którego przełączę się po wciśnięci L1 oraz… Nowe strzały.

Chociaż nie do końca. Nowy system strzałów jest niejasny. W zasadzie nie korzystając z niego, to jest strzelając po staremu, przez przytrzymanie kółka, nic nie tracimy. Za to gdy opanujemy perfekcyjne wymierzenie wykończenia w czasie, bramki z dystansu będą wpadać praktycznie zawsze. Chyba, że zmieni się to w finalnej wersji gry.

Najbardziej kontrowersyjny element z poprzedniej części gry – bramkarze – nadal nie działa dobrze. Co prawda ciężej strzelić jakąś śmieszną bramkę po ziemi z każdej odległości, jednakże goalkeeperzy są strasznie zglitchowani. Wojtek Szczęsny wybija piłkę głową, David de Gea robi 3 przysiady zanim finalnie schyli się po piłkę. To wszystko jednak to prawdopodobnie jedynie wady wersji demo FIFA 19. Poza tym, nie zauważyłem jakichś sporych wad. Mam nadzieję, że w tej odsłonie w końcu nie tempo będzie najistotniejszą statystyką. Jednak czy tak się stanie? Dowiemy się już niedługo.

Premiera gry FIFA 19 już za dwa tygodnie. Nie mogę się doczekać.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here