Detroit: Become Human jest czymś więcej niż tylko grą. Mamy tu do czynienia z przemocą w stosunku do dzieci, niewolnictwu i gliniarzom, przybierającym maskę dobrego lub złego. Nie zabraknie też seksu, alkoholu w nadmiernych ilościach i krwi.

Grając w Become Human mamy wrażenie uczestnictwa w czymś, z czym mamy kontakt na każdym kroku. Początek gry wygląda tak, jakby świat Detroit był miejscem, gdzie fizycznie brzydcy ludzie są źli, a nieskazitelnie piękne androidy są dobre. Detroit to miasto, w którym androidy „kradną nam miejsca pracy” i wychowują nasze dzieci.

Detroit: Become Human to przygoda, którą gracze zapamiętają na długo. Mnogość akcji, które są zależne od naszych moralnych decyzji. Nie ma mowy tutaj o szybkiej akcji rodem z Uncharted. Otrzymujemy tu bowiem znacznie wolniejszą przygodę, z dużo mniejszym tempem i brakiem potrzeby parcia do przodu. Większość akcji sprowadza się na podjęciu decyzji, którą ścieżką pójdziemy. Czy tą dobrą czy też złą. Efekty naszych poczynań na bieżąco są przetwarzane i mają duży wpływ na to, co nas czeka w kolejnym epizodzie.

Świat gry jest na tyle otwarty, że na każdym kroku będziemy mieć chęć zwiedzenia wszelkich zakamarków i wchodzenia w interakcję z kim tylko się da. Quantic Dream, podobnie jak w Heavy Rain zadbał o to, aby gracz nie stykał się z nudą. Trzeba przyznać, że wyszło im to nad wyraz dobrze. Podczas zabawy w Detroit przyjdzie nam m.in. wycierać blaty kuchenne, podsłuchiwać rozmowy innych, wynosić śmieci czy utulać dziecko do snu. Ta gra to prawdziwe życie i prawdziwe problemy dzisiejszego świata.

Po każdym rozdziale naszym oczom ukazuje się drzewko naszych osiągnięć. To właśnie ono ukazuje nam co udało się odblokować w danym epizodzie, oraz to, którą ze ścieżek poszliśmy i jak duża liczba graczy postąpiła tak samo jak my. To właśnie w tym miejscu u gracza pojawiać się będą moralne dylematy. Czy dobrze zrobiliśmy? Jak to jest możliwe, że naszym zdaniem jedyne słuszne rozwiązanie okazało się bardzo rzadko wybierane przez innych. To z innymi jest coś nie tak, czy z nami? W trakcie gry takich pytań zapewne będzie padać wiele. Jeszcze więcej pozostanie bez odpowiedzi.

Akcja gry skupia się głównie na trzech grywalnych przez nas postaciach. Pierwszą z nich jest Connor. Android, którego zadaniem jest egzekwowanie prawa. Typowy służbista, mający powierzone z góry zadanie, które za wszelką cenę chce wykonać. Druga z nich to Kara, również androidka. Domyślnie miała zajmować się domem i pomagać w wychowywaniu małej dziewczynki. Rzeczywistość jednak okazała się inna. Trzeci z nich to android Markus. Do czasu prawdziwej rewolucji prowadził on beztroskie życie zajmując się bogatym i jeżdżącym na wózku, ale pełnym życia starcem. Wszystkie powyższe postacie łączy jedno – impuls, który odmienił ich „życie”.

Mam wrażenie, że David Cage, twórca Detroit: Become Human podczas układania scenariusza wcielił się w postać nieco szalonego naukowca. Chociaż akcja Detroit: Become Human ma miejsce w niedalekiej przyszłości to historia przedstawiona w tejże produkcji nie jest przesadzona. Wszak nieraz w telewizji się słyszy, że ludzi w wielkich fabrykach zastępuje się robotami. Co jeśli niebawem na ulicach pojawią się androidy, których zadaniem będzie pomagać nam w życiu codziennym. Co jeżeli te androidy się kiedyś zbuntują? Cage w produkcji Detroit ukazuje nam kilka możliwości, które mają realną szansę na to, że kiedyś będą miały miejsce. To od nas – ludzi – zależeć będzie, którą drogą pójdziemy i jaka będzie nasza przyszłość.

Detroit: Become Human bada siłę i słabości androidów, które ostatecznie odzwierciedlają siłę i słabości ludzi – stwórców robotów. Sztuczna inteligencja domyślnie miała być odzwierciedleniem naszych najlepszych ja. Miała pomagać nam w codziennych czynnościach. Gra ostatecznie kwestionuje to założenie przedstawiając wciągającą historię. Opowieść Markusa o demonstracji, rewolucji i wolności kojarzy się ze sztuką i muzyką. Historia praworządności i porządku Connora często odwołuje się do seksu, erotyki, rock and rolla i narkotyków. Historia kary i macierzyństwa Kari jest prawdziwym horrorem. Wszystkich łączy ten sam początek – niewolnictwo oraz zrobotowaciałość.

Ta gra fascynująca przygoda, dzięki której możesz poprowadzić każdą postać zgodnie ze swoją wiarą, przekonaniami i moralnością.

Plusy:

  • wciągająca historia
  • bardzo dobrze dobrany dubbing
  • miasto Detroit
  • świetne postacie
  • chciałoby się więcej
  • wygląda świetnie

Minusy:

  • za szybko się kończy
  • mniejsze błędy
  • pierwsze zakończenie, które odblokowałem było kiepskie…

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here