Electronic Arts mimo podbródkowego nie trzyma gardy

Jeżeli w tym roku mielibyśmy nagradzać statuetkami „Złotej kupy” to pierwsze miejsce w rankingu zajęłoby Electronic Arts. Firma w 2017 roku podjęła zbyt wiele złych decyzji. Zamknięcie studia Visceral. Wprowadzenie upierdliwych mikropłatności do Star Wars: Battlefront II. Zastosowanie dziwacznego systemu tuningu w Need for Speed: Payback. Grając w najnowsze produkcje EA mamy wręcz wrażenie ciągłego sięgania do naszego portfela niczym w grach free 2 play. Czy EA wpadło w dziurę, z której nie umie się wykaraskać?

Electronic Arts to firma o dużej renomie. Tego chyba nikomu nie trzeba uświadamiać. Studio jednak potrafiło podejmować złe decyzje, które odbijały się sporym echem w mediach. Wśród tych największych złych decyzji wyróżnić można m.in. tytuł „najgorszej firmy w Ameryce” w roku 2012 i 2013, cykl zamykania świeżo przejętych studiów: Black Box, Bullfrog, DreamWorks Interactive, Maxis, Mythic, NuFX, Origin, Pandemic, Phenomic, PlayFish czy Westwood. Tym razem wydaje się, że sprawy potoczyły się za daleko, a samo studio zbytnio nie wie co ma robić.

Najciekawszą sytuacją tego roku jest niewątpliwie zamieszanie związane z grą Star Wars: Battlefront II. Zapewne pamiętacie serię materiałów, które mogliście u nas przeczytać:

Pisaliśmy w nich m.in. o tym, że aby móc odblokować wszystkie postacie w grze Battlefront II to musimy, albo wydać 7500 złotych, albo spędzić w grze 4500 godzin! Wtedy u nas Dawid Hachlica pisał:

Naturalnie było to niemożliwe do zaakceptowania przez społeczność graczy. Electronic Arts odczuło to niezadowolenie, gdyż ich wpis na Reddicie osiągnął rekordową ilość minusów. Podobnego wyniku chyba wcześniej na portalu nie było. Producenci poszli po rozum do głowy i wycofali z wersji na PC mikrotransakcje. Oczywiście chwilowo! Na pewno powrócą, jednak miejmy nadzieję, że nie będą one aż tak nakierowane na wysysanie oszczędności z kieszeni graczy.

Wygląda jednak na to, że wycofanie (czasowe?) mikrotransakcji z gry nie ma nic wspólnego z niezadowolonymi graczami. Okazuje się bowiem, że w momencie kryzysu Jimem Pitaro, Disney Dyrektor ds. produktów konsumenckich i mediów interaktywnych zdzwonił się z Andrew Wilson, dyrektorem generalnym EA i wyraził swoje niezadowolenie odnośnie gry opartej o ich licencję. Chwilę później w sieci pojawiła się petycja, pod którą obecnie podpisanych jest ponad 117 000 osób. W petycji gracze i fani Gwiezdnych Wojen proszą o cofnięcie licencji Electronic Arts na tworzenie gier z uniwersum Star Wars. Oliwy do ognia dolewają plotki o tym, że sam Pitaro zagroził EA odebraniem praw do gry.

Na koniec warto rzucić okiem na kwestię cen akcji. Electronic Arts nigdy nie doświadczyło takiego potężnego ciosu. Potężny podbródkowy nie nauczył studia trzymania gardy wysoko. Najniższa wartość akcji EA miała miejsce 8 maja 2012 roku, kiedy to cena wynosiła 14,48 USD za akcję. Dziś kurs wynosi 100 dolarów, gdzie jeszcze wczoraj utrzymywał się na poziomie 105/106 dolarów. Wszystko wskazuje na to, że lada moment cena za akcję spadnie poniżej 100 dolców. Największy kryzys studio przechodziło 1 listopada tego roku. To właśnie wtedy w sieci pojawiały się pierwsze niepokojące informacje odnośnie Star Wars: Battlefront II. Mówi się, że 1 listopada z giełdy wyparowało 3,1 miliarda dolarów! Wtedy też zareagowali inwestorzy. EA uspakajało, że wszystko ma pod kontrolą i informowało, że mimo tego co się dzieje nie zamierza wycofywać się z mikrotransakcji.

Wygląda na to, że konflikt na linii gracz -> wydawca mógł pójść za daleko. Najgorsze jest jednak to, że studio zamiast załagodzić całą tą sytuację to wprowadza coraz większy zamęt. Chodzi o lutową premierę UFC 3. W trakcie bety gracze stwierdzili, że bez wydawania gotówki można zapomnieć o glorii i chwale w sieciowych trybach rywalizacji. Według nich UFC 3 w trybie sieciowym (m.in. Ultimate Team) to czysty Pay 2 Win.

Największym wyznacznikiem problemów z jakimi boryka się studio jest poniższy wykres akcji. Mimo minimalnego odrobienia strat chwilę później znów pojawia się jeszcze większy dołek. Żeby tylko ten dołek nie był ostatnim dołkiem…

Oceń to!

3 1

Dodaj komentarz

Nigdy nie publikujemy Twojego maila. Wymagane pola zostały oznaczone *

Możesz użyć tych tagów HTML.

Przypomnij hasło

Please enter your username or email address. You will receive a link to create a new password via email.