Chociaż depresja to najczęstsze zaburzenie psychiczne u ludzi to jednak nieczęsto jej temat przewija się w grach, jeśli już to najczęściej ogranicza się to do dość powierzchownego liźnięcia sprawy. Indygo to innowacyjna gra narracyjna typu point and click młodego polskiego zespołu Pigmentum Studio, który zdecydował się zmienić ten stan rzeczy i całą swoją fabułę oparł wokół tej cywilizacyjnej choroby. W grze wcielamy się w postać Tomasza, utalentowanego i uznanego malarza ze skłonnościami depresyjnymi, który po raz drugi w życiu musi zmierzyć się z tą chorobą.

Główną siłą Indygo jest umiejętne wywoływanie emocji. Od początku oprawa audiowizualna wprowadza nas w dość melancholijny, przygnębiający klimat. Dalej jest jeszcze ciężej kiedy z biegiem czasu zaczynamy zdawać sobie sprawę, że wyjście z tego stanu w grze nie jest takie proste jak mogłoby się na pierwszy rzut oka zdawać. Wydaje się to być całkiem udana imitacja rzeczywistych problemów chorujących na depresję. Proste rzeczy urastają w oczach Tomasza i graczy wcielających się w niego do rangi ogromnych problemów.

Ciężki klimat jest tutaj jeszcze bardziej akcentowany przez wieczne poczucie klaustrofobii i izolacji od świata zewnętrznego. Graczowi oddano do dyspozycji niewielki pokój i obskurną łazienkę. Na dodatek w trakcie rozgrywki stykamy się z licznymi rysunkami Tomasza, które wprowadzają dodatkowe poczucie niepokoju. Oprawa graficzna składa się z kilku ręcznie narysowanych planów 2D. Klikanie w poszczególne przedmioty pozwoli nam wejść z nimi w interakcję bądź usłyszeć komentarz głównego bohatera. Momentami pewne elementy wydają się mało czytelne, jednakże taki zabieg jeszcze bardziej pozwala nam wczuć się w zmęczoną życiem postać. Ostatecznie jeżeli mamy problemy z odnalezieniem rzeczy, który popchnęłaby fabułę do przodu możemy po prostu skorzystać z podpowiedzi w prawym dolnym rogu ekranu, która zaznaczy nam lokalizację niezbędnego przedmiotu.

Jednakże rozgrywka w Indygo nie ogranicza się tylko do tego, co jakiś czas otrzymujemy listy, możemy w odpowiedzi wybrać jedną z kilku przygotowanych kwestii. Jest jednak pewien haczyk, Tomasz nie zawsze ma ochotę odpowiedzieć w sposób, który nam wydaje się najlepszy. Wpływ na jego samopoczucie mają decyzje przez nas podejmowane. Może się więc zdarzyć, że wcześniej decydując się na utopienie smutków w alkoholu Tomasz będzie niechętny żeby w ogóle odpisać na list jaki otrzymał.

Przejście całości po raz pierwszy zajmuje nieco ponad godzinę. W zależności od podjętych decyzji w trakcie gry, ukaże się nam jedno z aż pięciu różnych zakończeń. Osobiście przeszedłem ją trzy razy i za każdym razem uzyskałem odmienne zakończenie. Niekiedy o losach bohaterów potrafi zadecydować detal, który wcześniej wydawał nam się dość mało istotny. Na dodatek zakończenie decyduje nie tylko o losach głównego bohatera. Warto więc poeksperymentować i przejść grę więcej niż jeden raz. Szczególnie dlatego, że w samej grze ukryte zostały pewne dodatkowe elementy układanki, które łatwo przeoczyć przy pierwszym podejściu. Pozwalają one na szersze zrozumienie fabuły.

Indygo dostępne jest w aż siedmiu wersjach językowych, język polski i angielski to pełna lokalizacja. Polski dubbing trochę zawodzi więc ostatecznie zdecydowałem się na angielski, który chyba lepiej wyraża emocje bohaterów rozgrywki. To dość istotne, że mamy wybór bo głos głównego bohatera i towarzyszy nam cały czas. Każdego dnia na początku czyta nam wpis ze swojego pamiętnika, następnie komentuje w trakcie rozgrywki. W głosu Tomasza wyraźnie czuć zmęczenie życiem i poczucie beznadziei.

W tym miejscu umieszczam link do „prequelu” Indygo w formie pamiętnika Anny.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here