My Name is Mayo – recenzja

Udało Wam się kiedyś postukać palcem w słoik od majonezu? Może przypadkiem, Wam się zdarzyło, ale nigdy nie celowo. Wszak po dziesięciu tysiącach uderzeń palec mógłby spuchnąć niczym groch w wodzie. Jeżeli jednak chcecie przeżyć niezapomnianą historię ze słoikiem majonezu w roli głównej to naprzeciw wychodzi nam studio Green Lava Studios ze swoją produkcją My Name is Mayo.

W grze wcielamy się w dłoń, która za zadanie ma uderzać w słoik po majonezie. Wraz z coraz większą ilością puknięć słoika w szybkim tempie wpada spora ilość pucharków na nasze konto. Każdy pucharek to informacja o odblokowanym kolejnym etapie z cyklu życia naszego majonezu. I tak też nasz słoik z majonezem potrafi zamienić się w seksowną kicię w bikini, rockowego grajka, gościa emo czy w ketchup! Każdy etap zabawy to inne wcielenie dla majonezu oraz inne wyzwanie, które i tak wiąże się z pukaniem w słoik z majonezem.

Gra w sklepiku PlayStation Store pokazała się dziś i kosztuje całe 5 złotych. Łowcy platyn mają okazję do zdobycia w szybkim tempie tego najważniejszego dla nich trofeum. Mi dotarcie do 10.000 puknięć oraz wykonania wszystkich wyzwań potrzebne było zaledwie 38 minut. Na szczęście twórcy zadbali o odpowiedni endgame. Po ukończeniu gry słoik z majonezem zostaje otwarty, ale nam nikt nie zabiera przyjemności pukania w niego i dalej możemy powiększać ilość stuknięć. Brak tu jednak jakiś dodatkowych wyzwań, które powodowałby, że zabawa po przejściu gry miałaby tu jakiś większy sens. Jest też możliwość powalczenia o pierwsze miejsce w rankingu światowym. Żeby się tam znaleźć musimy puknąć słoik zaledwie 21,758,383 razy. Widać tu gołym okiem, ze twórcy poszli na łatwiznę i nie zadbali o to, aby po zdobyciu platyny przyciągnąć gracza na dłużej.

Graficznie to prościutka gra indie, którą mogłaby wykonać nawet jedna osoba (cholera wie, może o My Name is Mayo zrobiła jedna osoba). Nie ma tu mowy o fajerwerkach, a jedyną odskocznią od słoika majonezu są elementy, w które nasz słoik raz na jakiś czas zostaje ubrany.

Ścieżka dźwiękowa wkurza już po dziesięciu minutach, ale twórcy chyba dobrze o tym wiedzieli, bo dali możliwość w szybki sposób wyłączenia muzyki w grze.

GALERIA

WIDEO

Podsumowanie
My Name is Mayo to tytuł na mniej niż jedną godzinę zabawy. W 38 minut udało mi się zdobyć wszystko co było tu do zdobycia i usunąć grę z dysku konsoli. Tak czy siak zwiastuje jej sporą sprzedaż, bo kto by nie chciał mieć na swoim koncie chociaż jednej platyny?
PLUSY
  • coś innego
  • bo lubię majonez
  • osiągnięcia wpadają jak głupie
MINUSY
  • bo nie jest za darmo
  • sprzedaż nakręcą łatwe osiągnięcia
  • krótka
  • takie gry psują sens zdobywania trofeów
4
Ujdzie

Dodaj komentarz

Nigdy nie publikujemy Twojego maila. Wymagane pola zostały oznaczone *

Możesz użyć tych tagów HTML.

Przypomnij hasło

Please enter your username or email address. You will receive a link to create a new password via email.