Podobało Wam się pierwsze Pillars of Eternity? No, to super. Deafire to sequel idealny, zatem mamy tu wszystkiego więcej, ciekawiej i lepiej. Ot, i cała recenzja. No, może po za muzyką. W kwestii udźwiękowienia Pillarsy nadal się niczego nie nauczyły.

Pillars of Eternity 2 – recenzja

Jeżeli od RPG oczekujecie przede wszystkim ciekawej historii to spokojnie możecie czytać dalej – nie pojawią się tu żadne spoilery. Oczywiście po za tym najbardziej oczywistym, czyli faktem, iż po raz kolejny wcielamy się tu w bohatera pierwszej części, który wzion i umar. Prawie jak w Dark Souls. Zatem jeżeli tak jak ja nie przebrnęliście w całości, lub chociażby w znacznej części przez fabułę poprzedniczki, to na początku możecie się czuć nieco zagubieni. Może nawet niesamowicie zagubieni. Serio, początkowo nie miałem pojęcia z czym wiążą się wszystkie wydarzenia prezentowane nam na ekranie. Co rusz spotykamy jakieś postaci które powinniśmy znać z poprzedniczki. Uważam, że to naprawdę super, iż nasze decyzje podjęte w jedynce mają tak duży wpływ na wydarzenia w PoE2, ale jednocześnie dla kogoś kto odbił się od oryginału kilka pierwszych godzin zabawy może być mocno zagmatwanych. Tak więc, jeżeli możliwość podejmowania zróżnicowanych decyzji oraz ich wpływ na świat jest dla Was najważniejszy w dobrym RPG, to nawet nie czytajcie dalej i biegnijcie kupić Pillars of Eternity 2: Deafire, zaś jeśli nie, to zapraszam dalej.

Od pierwszych zapowiedzi Pillars of Eternity 2, mocno zaznaczany był piracki charakter opowieści. Tym razem opuszczamy wzorowane na typowych, tradycyjnych grach fantasy lokacje i zmierzamy na tytułowy archipelag Martwego Ognia. Co za tym idzie, duży nacisk położono tu na zwiedzanie wielu rozsianych na archipelagu Martwego Ognia opcjonalnych wysp (niczym w Assassins’s Creed IV: Black Flag!) oraz na zarządzanie statkiem wraz z jego załogą. Naszą łajbę możemy ulepszać, modyfikować i wymieniać na coraz lepsze okręty. Dziwacznie rozwiązany został motyw eksploracji odwiedzanych wysp. Dobijając do wyznaczonych punktów na wysepkach schodzimy na ląd i – reprezentowani ikoną bohatera – spacerujemy do konkretnych miejsc, gdzie czekają walki albo krótkie wydarzenia, przedstawiane za pomocą opowieści z wyborami. Pirackie życie to też przede wszystkim walki morskie. Niestety ich przebieg nie został zrealizowany ze szczególnym rozmachem. Na początku w formie tekstowej wybieramy komendy i planujemy kolejne manewry. W przypadku abordażu walka zostaje przedstawiona w tradycyjny sposób, zaś statki stanowią jedynie tło dla potyczek i nie mają żadnego wpływu na ich przebieg.

Pillars of Eternity 2 – recenzja

Będąc przy walce, warto zaznaczyć, iż pomimo zachowania wielu zasad z oryginału (tj. aktywna pauza, nacisk na dbanie o odpowiednie ustawienie, flankowanie wrogów czy czary wspomagające), potyczki wydają się teraz o wiele szybsze, żywsze ale i bardziej czytelne. Bardzo ważnym jest odpowiednie korzystanie z umiejętności obszarowych, gdyż ranią one także naszych towarzyszy. O ile w jedynce walka mogła wydawać się nieco powolna i mocno umowna, tak w Deadfire jest naprawdę mięsiście! Pokonywani wrogowie często rozpadają się na kawałki lub tracą części ciała. Widok rozbryzgującej się krwawej papki po naszym ciosie krytycznym to świetne uczucie. Jeżeli jednak walka nadal będzie wydawała się dla Was zbyt powolna – w sequelu mamy możliwość przyspieszenia zarówno przemieszczania się jak i walki właśnie. Zniesiono również ograniczenie co do niektórych talentów, których mogliśmy używać tylko raz między odpoczynkami – teraz możemy stosować je w każdej walce. Ważną zmianą jest także zmniejszenie limitu drużyny – tym razem może liczyć maksymalnie 5 osób. Do tego zwierzęcy towarzysze, nie wliczający się w limit. Niby mniej, ale teraz każda postać może zostać hybrydom dwóch dowolnych klas. Wpływ na to mamy zarówno przy tworzeniu postaci, jak i w momencie gdy dołączają do nas kolejne. Dwuklasowość to ciekawy zabieg. Z jednej strony klasa hybrydowa awansuje wolniej oraz ma zablokowany dostęp do najpotężniejszych zdolności z drzewka danej klasy. Z drugiej, dwuklasowość pozwala na tworzenie bohaterów o naprawdę szerokim wachlarzu umiejętności.

Pillars of Eternity 2 – recenzja

Fajnie, że nowe Pillarsy to także dużo usprawnień w mechanice zabawy. Do odpoczywania poza karczmami nie potrzeba już zasobów, bohaterowie potrafią nareszcie omijać swoich kolegów, przez co nie zacinają się tak często jak w oryginale, zaś skradanie nie jest już tak przesadnie efektowne. Twórcy przygotowali też prosty, ale oferujący sporo możliwości system tworzenia mikstur, przedmiotów i gadżetów. Dziwne tylko, że tym razem walk – tych nieobowiązkowych – jest nieco mniej niż poprzednio, mimo tego, że potyczki przebiegają teraz o wiele sprawniej i sprawiają po prostu większą frajdę. Wielu starć możemy także uniknąć o ile mamy odpowiedni poziom danej umiejętności. Jednocześnie pokonywanie wrogów nie daje nam punktów doświadczenia, więc nie będzie tu sytuacji w której ktoś kochający grind rozwinie swojego bohatera bardziej niż osoba lubująca się w pacyfistycznych rozwiązaniach.

Graficznie, Pillars of Eternity 2: Deadfire to wyraźny skok jakości względem oryginału. Świat jest żywszy, bardziej kolorowy, zaś ocean mimo pewnej umowności prezentuje się raczej dobrze. Na początku wspomniałem, że w kwestii udźwiękowienia Pillarsy niczego się nie nauczyły, no, nie jest to do końca prawdą. Dubbing to prawdziwe mistrzostwo świata, lecz muzyka towarzysząca starciom oraz eksploracji wydaje się mocno generyczna. Szkoda też, że nadal kwestie wypowiadane przez postacie spacerujące po lokacjach są nieme. Jak dla mnie, psuje to immersje świata przedstawionego.

Pillars of Eternity 2 – recenzja

Plusy:

  • usprawniona walka
  • mnogość wyborów
  • ciekawy wątek główny
  • wiele ciekawych misji pobocznych
  • rozwój postaci

Minusy:

  • niemi NPC
  • walki morskie
  • eksploracja
  • zagmatwany początek

Platforma: PC (jesienią także konsole) – Premiera: 8 maja 2018 – Wersja językowa: polska (napisy) – Rodzaj: RPG – Dystrybucja: cyfrowa, pudełkowa – Cena: 170 zł – Producent: Obsidian – Wydawca: Versus Evil – Dystrybutor PL: Cenega

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here