Spintires MudRunner – recenzja

Ryk silników, mocne samochody, potężne ciężarówki. Wszechobecne błoto, głębokie wertepy, ciężka jazda w terenie. Czyli to, czego każdy kierowca chciał spróbować chociaż raz w życiu, lecz mało który miał ku temu okazję. Teraz można przejechać się po najgorszych leśnych drogach, nie ruszając się nawet spod kołderki. Taką możliwość daje nam Spintires MudRunner – najnowszy symulator jazdy w trudnym terenie.

Najnowsza produkcja studia Saber Interactive to coś, co zainteresuje każdego zmotoryzowanego gracza. Mamy tu do dyspozycji wiele pojazdów, których nazwy niestety nie przypominają nic konkretnego – to tylko kombinacje liter i cyfr. Do każdego z nich możemy zamocować – w zależności od potrzeb – różnego rodzaju naczepy i dodatki. Wszystko zależy od tego czym jedziemy i co chcemy przywieźć z powrotem.

Kamera niekiedy lubi płatać figla.

Spintires MudRunner to gra o niczym. Tak po prostu. Nie zarabiamy pieniędzy, nie rozwijamy firmy, nie czynimy postępów. Mapa po mapie wykonujemy cele pokroju „przywieź 10 kłód do tartaku”. I w sumie to tyle, jeśli chodzi o tryb nazwany „Jeden gracz”. Mapy nie są wielkie, jednak ich pokonanie ze względu na to, że znaczna większość miejscówek, w które trafiamy nie zasługuje nawet na miano drogi, zajmuje sporo czasu. Do naszej dyspozycji oddano również tryb wyzwań, gdzie oprócz prostych celów mamy do wykonania cele poboczne. Czasem są one wręcz śmieszne, bo jest to coś pokroju „odstrasz 10 ptaków klaksonem” albo „rozjedź dynię”. Burzy to trochę wizję silnego, twardego, nieznającego bólu ani snu kierowcy ciężarówki.

Tryb multiplayer jest w tej chwili słabo grywalny. Po pierwsze – problemy z połączeniem. Osobiście połączyłem się dopiero po restarcie gry, a efekt był taki, że na jednej mapie wylądowałem z kimś, kto odpalił swoją terenówkę i tyle. Nic wesołego. Całkiem sympatycznie grałoby się w gronie znajomych z komunikacją głosową. Można wtedy podzielić się rolami i znacznie szybciej wykonać zadanie, co grając z przypadkowymi ludźmi często graniczy z cudem…

Sam gameplay jest ciekawy. Jeździ się naprawdę trudno, jednak wystarczy, że nasz pojazd jest wyposażony w napęd na 4 koła, byśmy mogli praktycznie bez problemu pokonać każdą przeszkodę. Bez AWD jest naprawdę ciężko, o czym przekonałem się już na początku swojej przygody, kiedy to utknąwszy kilkudziesięciotonową ciężarówką w głębokim bagnie kilka metrów od drogi asfaltowej. Przez dobry kwadrans walczyłem z pomocą wyciągarki by wydostać się na twardy grunt. Niestety, na nic zdały się moje starania. Sytuacja beznadziejna, ale realna. Zazwyczaj w takich przypadkach potrzebny jest drugi pojazd, a często nie jeden lecz kilka. Możemy zatem poczuć trudy pracy na rosyjskich bezdrożach i zirytować się na swoje nierozważne manewry drogowe.

Hej ho, hej ho… do pracy, by się szło…

Są jednak też pewne minusy – gdy nasz pojazd zwalnia, kierowca od razu dokonuje redukcji do pierwszego. Nie jest to w żaden sposób logiczne, ponieważ w takich warunkach nawet samochodem osobowym należy ruszać z drugiego biegu. Jeśli nawierzchnia jest śliska, a tutaj stojąc metr w błocie zaczynamy rzucać błoto na wszystkie strony posuwając się powoli do przodu. Próba wrzucenia ręcznie wyższego biegu kończy się zgaśnięciem silnika.

Spintires MudRunner pod względem graficznym nie wypada źle. Od gry, która kosztuje połowę tego, co tytuły AAA nie powinniśmy wymagać wodotrysków, aczkolwiek nie jest przyjemnie dla oka. Jest kilka mankamentów, jak na przykład błoto, które przyklejone do opon wygląda jakby pochodziło z czasów, gdy głową naszego państwa był pan Kwaśniewski, ale poza tym wszystko jest „ok”, a w niektórych sytuacjach nawet lepiej – szczególnie postarano się o dobre odwzorowanie gry świateł.

Przyczepić się jednak mogę do funkcjonalności kokpitu. Ja wiem, że to stare ciężarówki, do tego jeżdżą po bezdrożach, ale czasem wyjeżdżamy też na zwyczajną drogę i… Brak wycieraczek i opcji spoglądania za siebie, czy to przez usterko, czy też przez wychylenie się przez szybę, podczas kamery z perspektywy kierowcy to jednak niemała wtopa.

Wnętrze kabiny takie jakieś wybrakowane…

Największa bolączka tej gry to brak muzyki. Co prawda jest jakiś kilkudziesięciosekundowy „jingiel” rockowy w menu, który czasem pojawia się też w trakcie gry, ale żeby grało się przyjemnie, trzeba uruchomić sobie Spotify i dobrać odpowiednią muzykę. Polecam rockowe składanki – nabuzowany taką muzyką bez problemów pokonywałem nawet najbardziej strome wzniesienia.

Spintires MudRunner to ciekawa pozycja, jednak czy na długo? Brakuje mi tu co najmniej kilku opcji, które przyciągnęłyby graczy na dłużej. Po pierwsze – brak jakiegokolwiek celu. Dlaczego nie zaimplementowano możliwości rozwoju swojej firmy w trybie solo i multiplayer? Moglibyśmy martwić się o ceny paliw, zużywanie się opon, gaże dla kierowców i oczywiście koszta materiałów. W trybie wieloosobowym można by pokusić się o zaimplementowanie systemu rywalizacji ekip na danej mapie albo po prostu o dobry moduł komunikacji in game. Co jeszcze? Soundtrack. Nikt nie wymagał, by małe studio wykupiło prawa do Highway to Hell czy Born To Be Wild, ale jest przecież wiele mało znanych ekip, które prawdopodobnie z chęcią zgodziłoby się udostępnić swoje utwory w grze za niewielką odpłatą.

GALERIA

WIDEO

Gra testowana była na konsoli PlayStation 4
Grę dostarczył polski wydawca - CDP
Podsumowanie
Myślę, ze Spintires MudRunner to gra, która znajdzie swoje grono odbiorców, jednak nie sądzę, by większość graczy mogła spędzić przy niej więcej niż 20 godzin. Bo w końcu ile czasu można  wozić drewno w tę i nazad?
PLUSY
  • Grafika
  • Mnogość dodatków, które można zamocować na samochodzie
  • Model jazdy
  • Intuicyjne sterowanie
MINUSY
  • Brak muzyki
  • Monotonna rozgrywka
  • Słaby multiplayer
  • Braki w funkcjonalności samochodów
7
Dobra

1 komentarz

Dodaj komentarz

Nigdy nie publikujemy Twojego maila. Wymagane pola zostały oznaczone *

Możesz użyć tych tagów HTML.

Przypomnij hasło

Please enter your username or email address. You will receive a link to create a new password via email.