Rok temu było WRC 7. Tym razem otrzymujemy V-Rally. Grę od tego samego studia co oficjalnie licencjonowane World Rally Championship. Skąd ta zmiana? Dlaczego nie ma kontynuacji WRC? Wszystko sprowadza się do licencji, którą studio Kylotonn postanowiło porzucić. Tak czy siak przyjrzyjmy się nowej (starej?) serii – V-Rally.

Jakie korzyści ma deweloper rezygnując z oficjalnej licencji? Przede wszystkim wolność. To o to tu chodziło. Twórcy poprzez porzucenie licencji nie tylko chcieli zachować w portfelu większą ilosć zielonych papierków, ale również móc stworzyć grę według własnych upodobań, bez żadnych narzuceń i wszelakiej maści udziwnień. Chociaż całość została „zapakowana w ładne pudełko” to wyszło raczej średnio.

Niektóre etapy w grze V-Rally potrafią zwalić z nóg. Przejazd między gigantycznymi sekwojami w Narodowym Parku Sekwoi potrafi naprawdę zachwycić. Wydmy w Nigrze potrafią zaskoczyć w trudności. Kręty szlak w górę Tianmen w Chinach zapiera dech w piersiach. I to by było na tyle. Reszta etapów niestety rozczarowuje i jest mało inspirujące. Podczas pokonywania Lydden Hill miałem wrażenie deja-vu. Twórcy poszli na łatwiznę kopiując jeden model drzew i wklejając go setki razy podczas całego przejazdu. Miało być efektownie, a wyszło tandetnie. Niestety takich wpadek wizualnych jest znacznie więcej w V-Rally 4.

Tak jak w WRC czy grach serii Dirt mamy możliwość cieszenia się dużą liczbą pojazdów tak w V-Rally 4 jest po prostu skromnie. Z jednej strony nie ma co się dziwić. Brak licencji wpłynął na produkcję znacząco, lecz twórcy mogli postarać się chociaż o jakieś fikcyjne marki pojazdów, aby dać graczowi większe pole do manewru. Niestety tak się nie stało, a fakt ten jest dość mocno odczuwalny podczas zabawy.

Warto w tym miejscu zwrócić również uwagę na fakt, że V-Rally 4 nie jest w żadnym wypadku symulacją. To zwykły arcade, dający nam pojedyncze opcje modyfikacji sterowania. I tak w produkcji studia Kylotonn możemy tylko włączyć lub wyłączyć ABS-y, system kontroli trakcji oraz zmienić skrzynie biegów oraz sprzęgło z automatycznego na ręczne lub odwrotnie. Przed każdym wyścigiem dostajemy trochę więcej opcji modyfikacji. Po pierwsze możemy wybrać czy kolejny etap odbywać się będzie na asfalcie, szutrze czy śniegu. Możemy również zmienić wartość przełożenia skrzyni biegów, zmodyfikować amortyzatory oraz położenie podwozia. To jednak zdecydowanie zbyt mało. W efekcie wszelkie zmiany nijak przekładają się na prowadzenie naszego pojazdu. Zrobiłem nawet eksperyment wypuszczając samochód przygotowany do trasy szutrowej na trasę zimową i bez problemu byłem w stanie ją pokonać. Po kilku zabawach z modyfikacją dałem sobie z nią spokój, bo tylko niepotrzebnie traciłem czas na grzebanie w „ulepszaniu” mojej bryki.

Tryb kariery jest tu po prostu nudny i sprowadza się do pokonywania kolejnych tras i odczytywania skrzynki e-mail. Nie włożono w niego serca przez co szybko tracimy ochotę na jego rozgrywanie. Na szczęście wszystkie możliwe trasy są dostępne od samego początku w trybie szybkiego wyścigu. Nie trzeba więc przejść kariery tylko po to, aby w trybie szybkiego wyścigu mieć więcej etapów do przejechania. Poza trasami rallycrosowymi są też off-road czy tryb ekstremalny,

Na pochwałę zasługuje tu jednak ścieżka dźwiękowa i samo udźwiękowianie gry, które wykonane zostało ze starannością. Odgłosy wydawane przez maszyny są wyraziste i są istnym miodem dla naszych uszu. Pozostała oprawa muzyczna dobrana została ze starannością i bez dwóch zdań umila nam chwile spędzone w menu gry.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here