Pamiętacie ostatni tytuł studia Dontnot Entertainment? Przypomnę, że chodzi o Remember Me. Nadal nic? No, to macie tak jak ja. Od pierwszych zapowiedzi Vampyra nie wiedziałem, czy warto będzie na ten tytuł czekać.

Z jednej strony wszystkie zwiastuny były super, klimacik mrocznego, wampirzego Londynu aż wylewał się z ekranu, ale w z drugiej strony patrząc na dotychczasowe dokonania studia obiecałem sobie nie napalać się szczególnie na ten tytuł. Ok, może Remember Me miało kilka ciekawych pomysłów, ale nie była to gra na 8, nawet nie na mocną 7. Jednocześnie warto pamiętać, że gry producentów kalibru Dontnod Entertainment potrafią zaskoczyć i wciągnąć w swój świat, podobnie jak tytuły studia Spiders, tj. Mars: War Logs czy Bound by Flame. Czy Vampyr pomimo niezbyt imponującego dorobku autorów przyciąga do ekranu? Przekonajmy się.

Tak jak wspominałem, zwiastuny produkcji przygniatały świetnym, mrocznym klimatem. Nie dziwota, gdyż akcja gry przenosi nas do Londynu roku 1918, niedługo po zakończeniu I wojny światowej. Londyn, który przyjdzie nam zwiedzać, trawiony jest przez epidemię grypy zwanej „hiszpanką”, która trafiła do Europy wraz z transportami amerykańskich żołnierzy, gdyż to w Ameryce właśnie owa plaga miała swój początek. Stolica królestwa powoli wykrwawia się, zaś najgorszy los spotyka ludzi pochodzących z nizin społecznych, którzy zamieszkują miejsca, gdzie trudno o opiekę medyczną czy utrzymanie odpowiedniej higieny. Na domiar złego, mroczny Londyn jest siedzibą społeczności krwiopijców, mających własne plany co do śmiertelników. Naszym bohaterem jest Jonathan E. Reid, powracający z frontu, uznany angielski chirurg. Niestety, Jonathan nie nacieszy się zbyt długo pobytem w mieście, gdyż już na początku zostaje zaatakowany i przebudza się już nie jako człowiek, lecz istota nocy.

Nasz protagonista za cel obiera sobie odszukanie sprawcy i dokonanie zemsty. Po drodze stoczy też wewnętrzną walkę ze samym sobą, starając się wybrać pomiędzy poświęceniem siebie i ratowaniem miasta, czy też przemianę w zimnokrwistego krwiopijcę. Cały czas będzie też deptać nam po piętach tajemnicza organizacja zrzeszająca łowców wampirów, której jedynym celem jest eksterminacja wszystkich krwiopijców. Przyznaję, że zawiązanie akcji może brzmieć nieźle, może nie jest to mistrzostwo scenopisarstwa, ale było wiele produkcji gorszych fabularnie przy których bawiłem się całkiem nieźle. Szkoda tylko, że w grze przedstawione jest to w tak słaby sposób. Pierwsza godzina-dwie zabawy wieje nudą. Ktoś tam ginie, na kim nam absolutnie nie zależy, a my biegniemy przed siebie, przemierzając korytarzowe, liniowe lokacje. Ale, ale! Nie dajcie się zwieść miałkiemu początkowi, gdyż później jest już znacznie lepiej! Historia przemienionego w wampira lekarza naprawdę potrafi wciągnąć, a w trakcie poszukiwań huncwota odpowiedzialnego za naszą przemianę poznamy wiele interesujących informacji na temat mrocznych istot żyjących wśród londyńczyków.

Świetnie, że społeczność wampirów została potraktowana bardzo „ludzko” tj. istnieją tu podziały, mamy polityczne rozgrywki pomiędzy wampirzymi frakcjami, zaś sami krwiopijcy nie są jedynie bezmyślnymi bestiami. Odkrywanie kolejnych strzępków historii jest satysfakcjonujące, ale też mocno nierówne, gdyż zdarzają się momenty w których przez dłuższy czas nie dzieje się nic ciekawego. Szkoda też, że w grze RPG tak słabo rozwiązano rozmowy oraz wagę naszych wyborów. Wszelkie kwestie niezwiązane w jakikolwiek sposób z wątkiem głównym mogłyby właściwie nie istnieć, gdyż nie wnoszą one absolutnie niczego do historii świata. Ciekawym zabiegiem jest powrót naszego bohatera do pracy w szpitalu już jako krwiopijca. Możemy starać się pozostać jak najbardziej „ludzcy” i pomagać chorym zwiększając „wartość” ich krwi bądź też po prostu na nich żerować. Jest to ciekawy zabieg, tym bardziej, że w grze nie ma poziomów trudności. Po prostu, im więcej krwi wypijemy tym jesteśmy potężniejsi, zatem gra nam się łatwiej. Ale zaraz, zaraz, jaka „wartość” krwi zapytacie? Krew w Vampyr działa niczym punkty doświadczenia, zaś jej wysysanie z innych postaci działa niczym transfer ich doświadczenia do naszej puli. Z początku każdy bohater posiada jakąś pulę punktów krwi, którą możemy zwiększyć poznając jej historię, bądź rozwiązując zadania z nią związane. Możemy oczywiście od razu wyssać danego delikwenta, ale o wiele ciekawiej jest komuś pomóc, a następnie, gdy koleżce wydaje się, że wszystko będzie już dobrze… Ekhm, to znaczy nie powinniście gryźć własnych pacjentów, prawda? No, chyba, że jesteście bardzo głodni. Powinniście też pamiętać, że żerując na innych ludziach, raczej nie zobaczycie szczęśliwego zakończenia całej przygody. Ale za to zyskacie potężne umiejętności! Upojony krwią wampir możemy ciskać krwawymi włóczniami, czy też rozrywać wrogów potężnymi pazurami. Istnieje też opcja mieszania pomniejszym istotom w głowach.

Wszystko fajnie, tylko szkoda, że mechanika walki jest nieco… drętwa. Boli to tym bardziej, że potyczek jest tutaj naprawdę mnóstwo, ale też nie obawiajcie się tu drewna niczym w Elex, bo w porównaniu do działa Piranha Bytes, Vampyr wydaje się niemal slasherem. Ale po kolei. Nasz bohater opisany jest trzema wskaźnikami: zdrowiem, kondycją oraz krwią. Kondycję zużywamy do wyprowadzania zwyczajnych ataków oraz uników, zaś krew wykorzystywana jest do korzystania ze specjalnych, wampirzych umiejętności. O ile kondycja w miarę szybko odnawia się sama, tak o krew musimy zadbać sami ogłuszając i wypijając naszych przecinków, lub też wyszukując jakieś alternatywne źródła czerwonego surowca w rodzaju biegających po mrocznym Londynie szczurów. W walce do dyspozycji mamy kilka typów broni białej m.in. piłę chirurgiczną, kołek, nóż, maczetę, trzymaną oburącz kosę czy broń palną w postaci pistoletów i strzelb. Dla każdego coś miłego, choć zdarza się, że gra sama sugeruje czego powinniśmy użyć. Oczywiście nikt nas do niczego nie zmusza, ale Jonathan niczym Batman potrafi rozpoznawać słabe oraz mocne strony napotykanych przeciwników. Z jednej strony ten „tryb detektywistyczny” to fajny bajer ułatwiający śledztwa, ale z drugiej pozwala on wypatrywać wrogów z daleka i nie ma tu nigdy sytuacji w której jakiś przeciwnik zaatakuje nas z zaskoczenia. Jeżeli lubicie taktyczne podejście do zabawy to pewnie przypadnie Wam to do gustu, ale dla mnie trochę szkoda, że podczas przemierzania mrocznego Londynu niewiele jest sytuacji w których puls faktycznie podskakuje. Jeżeli wampirza walka kojarzy Wam się z finezyjnym śmiganiem pomiędzy przeciwnikami to nic bardziej mylnego – animacje są dosyć toporne, zaś główny bohater nie potrafi nawet skakać. Walka jest też raczej niewygodna ze względu na sterowanie. O ile na padzie jest całkiem ok, tak przy korzystaniu z myszki, używanie wampirzych mocy jest po prostu niewygodne.

Warto wspomnieć co nieco o technicznej stronie tytułu. Osobiście nie zetknąłem się z żadnymi bugami, ani też ani razu nie zostałem wyrzucony do pulpitu. Graficznie, Vampyr może nie zachwyca teksturami, ale jest na tyle dobrze i klimatycznie, że raczej nie mam się tu do czego przyczepić. No, może plastikowi NPS nieco mnie drażnili, ale klimat ponurego Londynu nadrabiał to z dostatkiem. Pod względem muzyki jest naprawdę bardzo dobrze. Co prawda nie spotkałem się tu z utworem, który nuciłbym po zakończeniu zabawy, ale muzyka bardzo dobrze wpasowuje się w klimat opowieści. No i jest jeszcze bardzo dobry voice-acting.

Plusy:
– historia
– klimat
– społeczność wampirów

Minusy:
– walka
– mało RPG w tym RPG

Platforma: PC/PS4/XBO – Premiera: 5 czerwca 2018 – Wersja językowa: polska (napisy) – Rodzaj: RPG, Horror – Dystrybucja: cyfrowa, pudełkowa – Cena: 160 zł – Producent: Dontnod Entertainment – Wydawca: Focus Home Interactive – Dystrybutor PL: CDP

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here