World War 3 to polska gra gliwickiego studia The Farm 51. Tytuł, który w miniony piątek trafił do Early Access jest już dostępny dla wszystkich zainteresowanych i kosztuje raptem 99,99zł. Czy WW3 to tytuł, który jest w stanie stanąć w szaranki z takimi gigantami jak Battlefield czy Call of Duty?

Serdecznie zapraszamy do naszej recenzji wersji Early Access. Pamiętajcie, że Early Access oznacza, że gra jest nadal w trakcie tworzenia lecz w tym momencie przy jej dopieszczaniu biorą udział nie tylko deweloperzy, ale również gracze, którzy mają możliwość kontaktowania się z twórcami gry za pomocą oficjalnych kanałów community i dzielenia się swoimi uwagami i pomysłami.

Mięso armatnie
Początki nie zawsze bywają łatwe. Ta sama sytuacja tyczy się premiery World War 3. Pierwsza niemiła niespodzianka, która spotkała graczy to brak możliwości zakupu gry poprzez platformę Steam o godzinie 19:00. To właśnie na tę godzinę zaplanowana była oficjalna premiera. Tytuł można było nabyć trochę przed 21:00, ale… no właśnie. Pierwsze osoby w grze pojawiły się po godzinie 21:00 lecz im więcej osób pobrało grę i chciało wejść na serwer, tym więcej pojawiało się w sieci wpisów mówiących o tym, że tytuł nie łączy się z serwerami. Czas leciał, na serwerze bawiło się nieco ponad 6000 osób, a inni spoglądali w ekran łączenia się z serwerami. W efekcie na Steam zaczynało pojawiać się coraz więcej negatywnych wpisów odnośnie produkcji, a The Farm 51 z niewiadomych przyczyn milczał. Na drugi dzień w okolicach godziny 13:00 pojawiło się oficjalne stanowisko studia o tym, że pracują nad stosownych hotfixem, który naprawi owe problemy. Z tymi cześciowo udało się uporać, ale dopiero w trzeciej dobie od premiery. Dlaczego częściowo? Niektórzy gracze nadal mają problemy z dołączeniemdo serwerów.

To właśnie ten ekran godzinami przyszło podziwiać graczom na całym świecie.

No to gramy
Pierwsze koty za płoty, że tak to ujmę. Po licznych próbach bezskutecznego połączenia się z serwerami gry nareszcie udało mi się wejść na pole bitwy. Pod względem wizualnym jest raczej przeciętnie. Na rynku obecnie jest znacznie więcej produkcji, które bardziej cieszą oko niż World War 3. Fakt ten nie jest jednak jakimś sporym zaskoczeniem, wszak za tytuł odpowiada małe studio, a sama gra to tak zwany indyk. Na duże ukłony w stronę twórców zasługuje jednak oprawa dźwiękowa. To z jaką dokładnością nagrane zostały odgłosy broni to coś nieprawdopodobnego. Nie przypominam sobie, abym w jakimś innym tytule doświadczył czegoś podobnego. Bez problemu na polu bitwy jesteśmy w stanie stwierdzić z jakiego kierunku padł strzał z karabinu. Nieco inaczej – bardzo realistycznie – wygląda to w przypadku wystrzału ze snajperki. Odgłos, który pojawia się w okolicy przypomina ten rodem z Kompanii Braci i powoduje ciarki na plecach. Po prostu istny majstersztyk.

Współpraca to podstawa?
Studio The Farm 51 zwracało uwagę na to, że WW3 będzie nastawione na współpracę. Niestety osobiście tego nie uświadczyłem i tak też od razu na serwerze odróżnić możemy tych co grają w pojedynkę (w większości są to w samotności biegający żołnierze) i tych co grają ze znajomymi w składzie. Nie twierdzę tu, że ten w pojedynkę ma trudniej. Osobiście grało mi się znacznie swobodniej biegając samemu po mapie, swoimi ścieżkami, niż ze znajomymi. Inni zaś, z którymi miałem okazję rozmawiać twierdzą, że współpraca tutaj jest podstawą. Tak czy siak wszystko zależy od stylu naszej gry. Mając na uwadze, że gra znajduje się we wczesnym dostępie to samotny wilk ma tu możliwość zaliczyć naprawdę sporą liczbę fragów. Wystarczy, że znajdzie sobie słaby punkt mapy, a rywale sami będą wbiegać pod lufę. Respawny i słabe punkty map mogą być piętą achillesową dla WW3. Dlatego mam nadzieję, że twórcy szybko zajmą się owym problemem.

Możliwość edycji broni i pojazdów powala na nogi
Poza udźwiękowieniem, którego nie spotkałem w żadnej innej grze w WW3 znajduje się też mocno rozbudowana customizacja. Tyczy się ona broni jak i pojazdów. Opcji jest tyle, że głowa mała. To kolejny aspekt, który wyróżnia World War 3 na rynku FPSów. Nigdy wcześniej nie uświadczyłem takiej ilości modyfikacji, które przekładają się na nasz styl gry. Musicie jednak przygotować się na to, że zanim stworzycie swojego idealnego żołnierza, z najlepiej dopasowanym ekwipunkiem zginiecie nie raz, nie dwa, a dziesiątki razy. Tak czy siak stworzenie postaci idealnej dla naszego stylu gry wpłynie znacząco na to, jak będzie nam szło na polu bitwy.

Prawdziwe tereny
W grze pojawiają się cztery miejscówki, z czego trzy są grywalne – Warszawa, Berlin i Moskwa. Czwarta mapa – Smoleńsk – nie jest jeszcze dostępna. Na tej ostatnien odbywać się mają pojedynki trybu Recon, który na chwilę obecną nie jest dostępny (odpowiednik Battle Royale). Największe wrażenie wywarła na mnie Warszawa. Każdy kto był w stolicy Polski zapewne poczuje się nieswojo podczas toczenia walk na ulicach tego miasta. Złote Tarasy, Pałac Kultury, Dworzec Centralny to miejscówki, w których przyjdzie nam walczyć o życie. Berlin i Moskwa nie wywarły już na mnie takiego wrażenia. Możliwe, że nie jestem tu obiektywny, a wy będziecie mieli inne zdanie, ale to właśnie na Warszawie gra mi się najlepiej.

Mapy są moim zdaniem trochę za duże. Podczas gry zdarza się, że biegamy kilka minut nie natrafiając na żadnego przeciwnika. Zdarza się również, że niektórzy gracze postanawiają popełnić samobójstwo tylko po to, aby szybciej teleportować się w okolice przeciwników. Całkiem możliwe, że twórcy powiększą liczbę osób na serwerach, jednakże na chwilę obecną i tryb na 32 graczy jak i na 64 graczy powodują, że niekiedy w grze bawimy się w szukanego.

Błędy, glitche, powtarzalność i animacje
Błędów jest tu całkiem sporo. Pragnę jednak zauważyć, że to Early Access, a gra sukcesywnie będzie naprawiana. Na wstępie tego akapitu pragnę zwrócić uwagę, że wszystko co sobie skonfigurujemy znika po restarcie gry. Twórcy wiedzą o problemie i obiecują go naprawić SOON (z ang. niebawem). To samo tyczy się poziomów postaci. Te mimo ukończonego meczu się nie zapisują.

Takich widoków jest znacznie więcej.

Największą bolączką WW3 są granaty błyskowe. Potrafią one oślepiać nas jak i przeciwników nawet przez ściany. Przenikanie tekstur, zawieszenia się postaci w przeróżnych miejscach czy dziwne zachowywanie się cieni i oświetlenia w zależności od tego czy stoimi, kucamy bądź leżymy to tylko niektóre z rzucających sie w oczy błędów. Boli też fakt pójścia na skróty przez studio. Na każdej z map mamy do czynienia z powtarzalnością. I tak też na mapie Berlin znajduje się ten sam blaszany budynek co w Warszawie, a na parkingach w większości poparkowane są te same modele pojazdów w tym samym kolorze. Z animacjami też bywa różnie. Żołnierze potrafią zachowywać się dziwnie, a ich styl w jakim biegają jest daleko odbiegający od rzeczywistości. Poza tym ze ścian znikają ślady po świeżych strzałach, a oddanie strzału i z broni w stronę przeciwnika przez kratę jest niemożliwe. Niby to nic, a jednak zwraca na siebie uwagę. Tak czy siak to błędy, które – mam nadzieję – z czasem zostaną wyeliminowane.

Na polu walki
Zabawa z World War 3 mocno przypomina tą z gry M.A.G. na PlayStation 3. Różnicą pomiędzy tymi dwoma tytułami jest ilość graczy na serwerze. Tam to były setki, tu tylko (lub aż) w zależności od wybranej wielkości mapy 32 albo 64 graczy. Mocno zachwalany przed premierą feeling broni potrafi tu płatać figla. Dla mnie niektóre z broni były wręcz niegrywalne. Strzały oddane w stronę przeciwnika nie zadawały mu żadnych obrażeń, bo lądowały tylko i wyłącznie w okół niego i nie było to spowodowane brakiem skilla. Wszak jak trafiłem na spluwę, która mi przypasowała całkiem nieźle zacząłem sobie radzić w pojedynkach. Na duży plus zaliczyć tu należy serie zabójstw. Te należy wybierać z rozwagą, a ich użycie – chociaż jest w stanie nabić na naszym koncie zabójstwa – nie jest jakoś wielce uprzykrzające życie innym graczom.

World War 3 to gra jakich na rynku wiele. Jeżeli tytuł ma się cieszyć dlugą żywotnością to twórcy muszą zacząć dwoić się i troić, aby przede wszystkim wyeliminować błędy. Tu problemem może się okazać brak wolnych rąk do pracy.

Trzy dostępne mapy mogą graczom szybko się znudzić. Co prawda w kolejce do publikacji znajduje się mapa Smoleńsk jednak i to może nie wystarczyć.

W przeciągu miesiąca od premiery w grze ma pojawić się tryb Recon. Jest to nic innego jak warjacja trybu Battle Royale. Nie wiadomo jednak czy w związku z innymi priorytetami twórcy nie postanowią przesunąć premiery nowego trybu.

Moim skromnym zdaniem premiera gry we wczesnym dostępie była zbyt szybka. The Farm 51 nie wyrobiło się ze wszystkim na czas i w efekcie pójście na łatwiznę w niektórych elementach jest tu mocno widoczne.

Z niecierpliwością czekam na kolejne patche oraz dalszy rozwój sytuacji. Trzymam kciuki za gliwickie studio The Farm 51. Na koniec raz jeszcze przypominam – gra jest we wczesnym dostępie, a premiera finalnego produktu przewidywana jest na koniec 2019 roku.

Na koniec jeszcze słów kilka o płynności. Graliśmy w rozdzielczości 1920×1080 i ustawieniach ultra na ddanej specyfikacji: Inter Core i7-7700HQ CPU @ 2.80GHz, Geforce GTA 1060 6GB i 8GB Ram. Mimo tego, że nie spełnialiśmy rekomendowanych wymagań to mogliśmy grać przy dość stabilnej liczbie klatek na sekundę. Spadki animacji były bardzo rzadkie co na tym etapie produkcji bardzo cieszy.

Gra dostępna jest na platformie STEAM w cenie 99.99zł.

AKTUALIZACJA 08.11.2018

Podnosimy ocenę polskiej produkcji z 65% do 75%. Dzięki najnowszej aktualizacji gra nabrała wigoru. Więcej przeczytać możecie w tym miejscu.

AKTUALIZACJA 18.11.2018

Testowe serwery PTE otrzymały nową aktualizację. Wraz z nią poprawiono błędy, dodano nową broń i warszawską mapę Team Deatchmatch. Więcej przeczytać możecie w tym miejscu.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here